Górski: Święte porządki

Religia nie zawłaszczy sfery publicznej – dziedzictwo Oświecenia będzie już stale obecne, tak samo jak nie zostaną zrealizowane postulaty nowoczesności, by całkowicie wyrugować religię.


Dyskusja o miejscu religii w świecie społecznym nieznośnie powraca. Często można czuć się nią przytłoczonym. Nie tylko za sprawą wagi samego zagadnienia, ale przede wszystkim sposobu prowadzenia narosłych wokół niego sporów.

Toczą się one między zwolennikami pełnoprawnej obecności religii w życiu publicznym oraz jego przeciwnikami; między zwolennikami laickiej sfery publicznej oraz jej oponentami. Te strony nadają ton dyskusji.

Nieszczęściem jest jednak to, że zbyt często antagoniści dyskutują nie między sobą, a sami ze sobą. Mówiąc bardziej precyzyjnie, dyskutują nie z realnym przeciwnikiem, a z własnymi na jego temat wyobrażeniami. Owe imaginacyjne twory złożone są z elementów, które najtrudniej w oponencie zaakceptować, i które zarazem najłatwiej – z danej perspektywy – krytykować.

Nie można tego nazwać inaczej jak rodzajem lenistwa intelektualnego. Jest ono jednym z największych zagrożeń dla Europy, które niestety uwidacznia się podczas wielu dzisiejszych kryzysów. Sposobem na rozwiązanie tego stanu rzeczy mogłoby stać się potraktowanie poważnie swojego oponenta – jego myśli i dążeń, zamiast kreowania fantomów. Takie miraże oczywiście pozwalają lepiej się odnaleźć – uporządkować otaczający świat, jednak mają wyjątkowo dewastujący wpływ na sferę publiczną.

Czytaj najnowsze wydania Res Publiki: o wychowaniu do innowacyjności, o potrzebie mocy i o radykalizmie miejskim. Wszystkie dostępne na stronie naszej księgarni3 okladki czerwiec 2015

Dziś jednak z ogromną chęcią obniżamy wartość każdego przeciwnika. Nierzadko tematem rozmowy staje się jakiś artykuł, jakieś zdanie opublikowane na stronie internetowej albo fragment wypowiedzi redaktora „Frondy”, „Krytyki Politycznej” czy jeszcze innego pisma, który wydaje nam się oburzający albo „idiotyczny”. Na ogół chcemy wtedy ośmieszyć przeciwnika. Prawdziwym wyzwaniem jest jednak odnoszenie się nie do najmniej rozsądnych kwestii czy fraz, a raczej szukanie tego, co w danym stanowisku, danej myśli jest albo może być najbardziej wartościowe.

Sprawy nie ułatwia słabość obu stron sporu. To rozleniwia. Bo jedynie mierząc się z silnym rywalem, można liczyć na progres. Choć może to brzmieć banalnie, w naszym wspólnym interesie pozostaje dbanie o podnoszenie poziomu intelektualnego przeciwnika – choćby poprzez rozwijanie własnego stanowiska, z którym będzie musiał się zmierzyć. Może to szczyt liberalizmu, a może naiwności – choć wydaje się, że liberalizm zawsze do pewnego stopnia jest nią podszyty, w tym też drzemie jego siła.

Drugą kwestią związaną z obecnymi relacjami religii i państwa jest zamknięcie ich w archipelagu idei ukształtowanym 250 lat temu, w czym ważną rolę odegrało francuskie Oświecenie. Rozmieściło ono elementy europejskiego dyskursywnego porządku, i dziś trudno wyobrazić sobie jego przemeblowanie.

Dodatkowo, jest to porządek wyjątkowo zawiły, przypominający sytuację życia pod jednym dachem z osobami, które wiecznie kłócą się o to samo, niechcąc jednocześnie nic zmienić w swoim postępowaniu i myśleniu. Powtarzają wciąż te same, dobrze znane kwestie. Odgrywają swoje role, które już dawno opanowały do perfekcji. Będąc mimowolnym uczestnikiem tego spektaklu, można odczuwać nie tylko duszność całej sytuacji, ale i znużenie.

Co prawda od czasu do czasu dajemy się wplątać w ten konflikt i opowiadamy po którejś ze stron. Przyczynia się to jedynie do utrwalenia tego porządku, bez możliwości wyjścia. A jakaś ucieczka od niego by się przydała, skoro dziś doskonale już wiemy, że jest to spór niekonkluzywny.

Nie da się zrealizować w pełni postulatów żadnej ze ścierających się stron. Religia nie zawłaszczy sobie sfery publicznej – dziedzictwo Oświecenia będzie już stale obecne. Tak samo jak nie zostaną zrealizowane postulaty (bądź tendencje) nowoczesności, by całkowicie wyrugować religię. Dlatego należałoby przestać myśleć w anachronicznych kategoriach i porzucić realizowanie minionych projektów. Może należy – parafrazując Ortegę y Gasseta – wprost powiedzieć, że trzeba przestać być nowoczesnym i zacząć myśleć w sposób odpowiadający XXI wiekowi.

***

Pytanie, które domaga się dziś odpowiedzi brzmi więc: jak powinny wyglądać relacje religii i państwa na miarę XXI wieku? Jeżeli będziemy zdolni do wyjścia poza dotychczasowy sposób myślenia – co nigdy nie jest łatwe; jeżeli potraktujemy poważnie rozmaite stanowiska i będziemy starali się wyciągnąć z nich to, co mają najciekawszego do przekazania, to istnieje szansa na stworzenie ram i praktyk, które na nowo określą naszą rzeczywistość. Jeżeli okażemy się do tego niezdolni, będziemy trwać w stagnacji.

Tekst powstał w ramach projektu Dziedziniec Dialogu.

dziedziniec dialogu LOGO_2013-07-29

fot. Tom Blackwell / flickr.com cc

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa