GÓRSKI: Naga kultura

Rozpoczynając rozmowę o polskiej niepodległości i kulturze, warto zajrzeć na Twittera i Instagram, to tam trwa walka o współczesne wartości


Bohaterami tej refleksji będą Miss Playboya z lipca 2016, Mr. X – amerykański dyplomata swego czasu przebywającym na placówce w Moskwie, Antoni Macierewicz oraz ludzie żyjący nad Wisłą w 2017 roku.

Na Instagramie amerykańskiej modelki, Ali Michael, obok siebie znajdują się dwa zdjęcia opublikowane w zeszły piątek. Na pierwszym widzimy jej smutne selfie i opis „Dzień dobry i szczęśliwego Dnia Singla”. Drugie, opatrzyła komentarzem: „Znacznie ważniejsze. Szczęśliwego Dnia Weteranów! Dziękuję za walkę o moje prawo do jazdy nago na rowerze przy basenie”. Zdjęcie przedstawia ją pozującą, tak jak to opisała.

11 listopada skupieni na sobie nie zauważamy innych wydarzeń. Tego samego dnia, w którym Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową oraz naczelne dowództwo podległych jej wojsk Marszałkowi Piłsudskiemu, we francuskim Compiegne podpisano zawieszenie broni, co uznano za zakończenie I wojny światowej. Z tej okazji w Stanach Zjednoczonych obchodzony był Dzień Rozejmu, lecz w 1954 Dwight Eisenhower przekształcił go w Dzień Weterana właśnie.

W Chinach z kolei w ten dzień obchodzony jest Dzień Singla. Służy promowaniu dumy z bycia singlem wśród młodych Chińczyków. Z tej okazji odbywa się również święto zakupów. W chińskich sklepach, przede wszystkim internetowych, można kupować produkty po obniżonych cenach. Tradycję tę rozpoczął w 2009 serwis Alibaba. W kolejnych latach przyłączyły się setki tysięcy innych sprzedawców. Z tych promocyjnych ofert chętnie korzystają ludzie na całym świecie. W tym roku sam inicjator akcji w ciągu 24 godzin zarobił ponad 25 miliarda dolarów.

To do tych dwóch wydarzeń odnosiła się Ali Michael. Każde z nich odwołuje się do odmiennych wartości, wydawać by się mogło skrajnie odległych od siebie. Jedno – Dzień Weterana – ufundowany jest na silnym poczuciu wspólnotowym, odpowiedzialności za członków wspólnoty politycznej i gotowości do poświęcenia za nią. Żołnierze są tego emanacją. Drugie – Dzień Singla połączony ze świętem handlowym – wyraża nastawienie indywidualistyczne i podejście konsumpcyjne. Amerykańska modelka na Instagramie przedstawiła swoją hierarchię wartości, ale pokazuje jednocześnie, że nie muszą być one ze sobą sprzeczne.

Dlaczego wyżej postawiła byłych żołnierzy, niekoniecznie przecież starsze osoby, jakie często do głowy nam przychodzą, gdy słyszymy słowo weteran? To w nich widzi obrońców swojego świata, w którym może realizować swoje wolności i indywidualizm, także te związane z konsumpcją, choć tą konkretną wolność, jak pokazuje przykład Dnia Singla można równie dobrze realizować w Chinach. W Ameryce takie podejście jest silnie ugruntowane co najmniej od zakończenia II wojny światowej. W doktrynie powstrzymywania (amer. containment), strategiach kształtowanych w stosunku do Związku Radzieckiego mających na celu ograniczenie jego wpływów i zatrzymanie rozprzestrzeniania się komunizmu na świecie, kwestia obrony amerykańskiego stylu życia była kluczowa. Wszelkie działania, bezpośrednio związane z aktywnością w innych częściach świata, służyć miały właśnie temu celowi.

Jako pierwszy strategię powstrzymywania sformułował George Kennan w artykule w „Foreign Affairs” z lipca 1947 podpisanym Mr. X. Autor był amerykańskim dyplomatą, który zanim stał się jednym z głównych strategów amerykańskiej administracji po wojnie, pełnił misje dyplomatyczne m.in. w Berlinie i przede wszystkim w Rosji. To właśnie jego telegram przesłany z Moskwy 22 lutego 1946 roku, krytykujący dotychczasową politykę USA wobec ZSRR stał się zaczynem do stworzenia strategii, którą następnie rozwijał we wspomnianym artykule, dokumentach Zespołu Planowania Politycznego (Policy Planning Stuff – PPS) i Departamentu Stanu oraz podczas wykładów w National War College. Po jego odejściu polityka containment ewoluowała, przybierała różne metody realizacji, jedne bardziej, inne mniej udane. Jednak cel był ciągle niezmienny, i który można wyczytać z konkluzji wspomnianego „długiego telegramu”.

Zwracał w nich uwagę na niebezpieczeństwo płynące z odejścia pod wpływem Rosji od uznawanej i realizowanej koncepcji społeczeństwa. Mogło to nastąpić pod wpływem komunistycznej propagandy trafiającej do amerykańskiej opinii publicznej, choć to było mało prawdopodobne lub za sprawą polityki prowadzonej przez administrację w reakcji na działania ZSRR. To drugie wyzwanie powracało w kolejnych latach podczas debat związanych z wydatkami na cele militarne, od czasu obowiązywania dokumentu NSC-68 i kolejnymi kryzysowymi sytuacjami na arenie międzynarodowej. Te działania zmusiłyby Amerykanów do zmiany swojego stylu życia, tak samo, jak największe zagrożenie tamtych lat, kolejny globalny konflikt, do którego nie można było dopuścić, i którego udało się uniknąć.

Najnowszy numer Pamięć i bezpieczeństwo dostępny w księgarniach

Od tamtych czasów styl życia Amerykanów się zmieniał. Podczas obowiązywania strategii powstrzymywania zakres wolności się zwiększył. Nie da się w tym przecenić roli rewolucji kulturowej lat 60. To dzięki niej w wielu magazynach mogą być publikowane roznegliżowane zdjęcia Ali Michael, a ona sama może dzielić się nimi za pomocą internetu. Wielu może to oburzać, ale nie grozi jej za to kara, nawet jeśli musi podporządkowywać się pewnym obostrzeniom właściciela serwisu. To świat, który, choć niedoskonały, dla obu stron jest na tyle wartościowy, by uznawać go za godny obrony. Nawet jeśli niekiedy zagrożenie jest tworzone sztucznie lub wyolbrzymiane.

Teraz pora na Antoniego Macierewicza. Minister Obrony Narodowej stawia sobie za cel zwiększenie budżetu obronnego do 2,5% PKB do roku 2030. Szczyci się zwiększeniem liczebności armii nawet do 200 tys., choć nowa ustawa liczbę żołnierzy zawodowych zmniejsza ze 150 do 130 tys. Reszta ma być uzupełniana Wojskami Obrony Terytorialnej. W swoim résumé ma również doprowadzenie do unieważnieniu przetargu na zakupu Caracali i obwieszczenie zakupu śmigłowców pochodzących z innej stajni. Zostawmy ocenę słuszności tych decyzji na boku, a skupmy się na wyborze celu wspólnotowego, w imię którego te poczynania są podejmowane. Bez niego służą jedynie kompleksowi wojskowo-przemysłowemu, by użyć określenia prezydenta Eisenhowera.

Za co Polacy mogliby dziękować dzisiejszym i przyszłym weteranom? Co takiego może być dla nas tak ważne, by uznawać to za godne obrony i przetrwania? Co jest dla nas tak wyjątkowe, a co rozmyłoby się w innej wspólnocie?

Niewystarczające wydaje się powoływanie na obecną w polskim dziedzictwie chęć samostanowienia. Wszak to cecha każdego narodu, choć nie każdy z taką samą determinacją o nią zabiegał. Może więc pielęgnowanie tej tradycji? Ale właściwie co miałoby to oznaczać w czasach niepodległości? Rekonstrukcje historyczne nam nie pomogą. Odgrywanie ról dziadów i pradziadów również. Tym bardziej, że to nie ci sami, o których czasem czytamy w książkach czy uczymy się w szkołach. Jeśli w teraźniejszości nie upatrywać niczego wartościowego, prócz przeszłości to czy jest czego bronić? Biblioteki na całym świecie pełne są polskiego piśmiennictwa.

W debatach o naszej tożsamości nieznośnie powraca motyw Polaka-katolika, będącego dla jednych negatywnym punktem odniesienia, dla drugich wzorem do naśladowania. W tym drugim przypadku staje się właśnie tym, czego warto strzec. Na tle takich krajów jak Niemcy, Francja czy Holandia, które często utożsamiamy z Europą, religijność jest polskim wyróżnikiem. Nie przypadkowo więc podczas Marszu Niepodległości splatają się hasła narodowe i religijne, choć organizatorów ciężko posądzić o kierowanie się chrześcijańską zasadą: „Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie” (Ga 3, 28). Wplata się w to jeszcze XV-wieczny idiom Polski jako przedmurza chrześcijaństwa, tworząc powróz, który narodowcy chętnie zacisnęliby na szyjach polskich zdrajców, przez siebie określonych.

Religijność oferująca wyznawcom pozytywny model życia jest z pewnością dla każdego z nich godna obrony. Jednak nie są to wartości wspólnoty politycznej. Nic dziwnego, że nawet hierarchowie Kościoła katolickiego przestrzegają przed takim połączeniem.

Na lekcjach historii przebąkuje się o polskiej tolerancji w dawnych czasach. Ale w 2017 roku trudne to by było do obrony. Rękoma komunistów spełniło się marzenie endeków i staliśmy się zbyt jednorodni pod względem narodowościowym oraz religijnym, byśmy mogli stawiać to za naczelną praktykowaną wartość, nas konstytuującą . Też więc odpada.

Łączące wszystkich i praktykowane nabożnie pozostaje jedynie „polskie piekiełko” – możliwość w każdych warunkach, niezależnie od sytuacji spierania się, wypominania, rozpamiętywania, wbijania ostróg, masakrowania się nawzajem. Choć w takich okolicznościach to trudne, pozostaje robić wszystko, by utrzymać w regionie pokój. A wtedy… hulaj dusza, piekła nie ma!

W przyszłym roku będziemy obchodzić setną rocznicę odzyskania niepodległości. To dobra okazja do zastanowienia się nad polskim współczesnym stylem życia, by zobaczyć bez dodatków i upiększeń , jakie najistotniejsze treści zawiera. Kiedy spadnie okrycie utkane z pokoju i dobrobytu, o atrakcyjności będzie decydowała naga kultura. Czy naród, który wstydzi się swoich współczesnych kształtów, a szczyci się jedynie utraconą przeszłością, może wciąż uwodzić? Czy narodowcy, których mierzi współczesna Polska, stanęliby w jej obronie?

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa