FAZAN & KULA: Sztuczne noce stolicy

Po prostu fajny film czy maestria dobita patosem? Recenzja "Wszystkich nieprzespanych nocy" Michała Marczaka, laureata nagrody publiczności tegorocznych Nowych Horyzontów.


W ramach zakończonej przed kilkunastoma dniami tegorocznej edycji Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty pokazano 10 filmów, które – według organizatorów – były niekonwencjonalne i poszukujące nowych form wyrazu. Innymi słowy, roztoczono przed widzami nowe horyzonty, niedostępne w zwykłej dystrybucji w kinach. I rzeczywiście, kluczem do tegorocznych filmów okazało się hasło festiwalu „synergia zakłóceń, obraz pokoleń”.

Każdy z filmów do pewnego stopnia zajmuje się przeszłością lub jej wpływem na teraźniejszość. „N-Capacejest dokumentem złożonym z pytań dotyczących głównie miłości, seksu i śmierci, na które odpowiedzi udzielają nastolatkowie oraz osoby starsze mieszkające w pewnym włoskim miasteczku. Kolektyw Leo Gabin w „A Crackup at Race Riots przedstawia strumień fragmentów filmów z YouTube’a, obrazujący pierwsze dziesięciolecie XXI w. na Florydzie. Natomiast „Baba Vanga” to fabularna biografia bułgarskiej jasnowidzki, której przypisuje się przewidzenie m. in. zamachu z 11 IX 2001 r. czy rozpadu ZSRR. Już choćby te trzy  przytoczone  przykłady wskazują jak zróżnicowane filmy wzięły udział w konkursie.

Z powodu tej wszechobecnej synergii zakłóceń próba wyciągnięcia szerszych wniosków czy analizy konkursowej dziesiątki jako całości  wymagałaby  tekstów. Dlatego zamiast tego warto przyjrzeć się laureatom konkursu głównego, wyboru publiczności oraz nagrody krytyków.


O mecenacie idei i filantropii w Polsce – nowy numer Res Publiki Nowej, „Złodzieje i filantropi”. Do zamówienia już teraz w naszej księgarni http://publica.pl/filantropia

2-15-TW-cov

Mroczne bestie

Tegoroczną nagrodę FIPRESCI (Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych) otrzymały „Mroczne bestie Felipo Guerrero. Film rozgrywa się w kolumbijskiej dżungli, będącej areną nieustannych wojen domowych między lewicowymi partyzantami i prawicowymi organizacjami paramilitarnymi. Sami żołnierze stanowią jednak tło filmu, a główną rolę odgrywają kobiety. Zmarginalizowane społecznie, wykorzystywane, zmuszane do spełniania wszelkich zachcianek mężczyzn, znajdują się w martwym punkcie, z którego nie widać wyjścia. „Mroczne bestie” to zbiór trzech historii kobiet, które w różny sposób próbują wydostać się z dramatu swojego położenia i dotrzeć do miasta, ostatniej nadziei na podstawowe bezpieczeństwo.

Najmocniejszą stroną filmu jest ścieżka dźwiękowa. „Mroczne bestie wypełnione są ciszą oraz odgłosami dżungli. Tragizm kobiet i świata, w którym się znajdują, nie wymaga dialogów. Napięcie tworzone w ten sposób przerywane jest przez pojawienie się mężczyzn, którzy rzucają rozkazy kobietom, puszczają głośno disco czy strzelają ze swoich karabinów. Ta dychotomia podkreśla fatalne położenie ofiar wojny. Na pierwszy plan wysuwa się ich świadomość, że są wiecznie zagrożone; że każdy moment chwilowego spokoju może zostać zniszczony przez bojówkarzy.

„Mroczne bestie” to również świetne zdjęcia i gra aktorska. I chociaż Guerrero stworzył obraz, który trzyma w napięciu przez niemal dwie godziny, to po seansie można mieć wrażenie, że to niestety déjà vu.

Wszystkie nieprzespane noce

Laureatem tegorocznej nagrody publiczności zostały „Wszystkie nieprzespane noce Michała Marczaka. Film o którym było głośno od początku Nowych Horyzontów.Już w trakcie projekcji było jasne, że publiczność w większości otrzymała to, czego oczekiwała. Przy niemal każdej kwestii dialogowej sala zanosiła się śmiechem, a na koniec twórców nagrodzono wielkimi brawami. Odbiór filmu okazał się jednak niejednoznaczny. Tuż po premierze zaczęły się również pojawiać opinie krytyczne.

„Wszystkie nieprzespane noce” rozpoczyna czarny kadr , na którym podana jest definicja słowa „reminiscencja”. Następnie widz słyszy monolog głównego bohatera o przemijaniu czasu i obserwuje Warszawę nocą z lotu ptaka. Potem rozpoczyna się kolaż imprez, nocnych rozmów o imponderabiliach, zawiązywania i rozpadania się związków. Główni bohaterowie – Krzysztof i Michał  – są studentami, przyjaciółmi i współlokatorami. Ich niemal idealne życie zakłóca pojawienie się Evy, byłej dziewczyny Michała, która rozpoczyna romans z Krzysztofem.

Film Marczaka jest trochę dokumentem (to w tej kategorii zwyciężył na festiwalu Sundance), a trochę fabułą. Wiele scen kręcono na prawdziwych imprezach, a dialogi były improwizowane. A jednak „Wszystkie nieprzespane noce miejscami uderzają sztucznością. Język, którym posługują się bohaterowie jest bardzo nierówny. W części scen rzeczywiście brzmi jak ten z ulic Warszawy, natomiast w pozostałych razi sileniem się na styl młodzieżowy. Film również nie broni się aktorsko. Zabieg fabularyzowania wypada przeciętnie, miejscami irytuje, a najlepiej grający Michał Huszcza otrzymał niestety pomniejszą rolę.

Pomimo tych wszystkich wad ciężko nazwać film jednoznacznie złym. Ogląda się go przyjemnie, sporo scen bawi, pojawiają się nawet momenty, w których chciałoby się uznać go za bardzo dobry. Broni nas jednak przed tym wszechobecna powaga, która z każdą kolejną sceną śmieszy bądź irytuje coraz bardziej. Życie bohaterów wydaje się okropnie nadęte i puste zarazem. Marczak w żadnej ze scen nie próbuje przebić balonika patosu, a ostatnie sekwencje, na siłę próbują być fajne.

I wreszcie najważniejsza nagroda – Grand Prix, która w tym roku trafiła w ręce Tamera El Saida za „Ostatnie dni miasta”. To historia 35-letniego Khalida, który pracuje w Kairze nad swoim filmem. Sam jednak nie wie, o czym ma on być, ani jaką ma mieć formę. Co więcej, życie bohatera zaczyna się komplikować także na innych poziomach – ciężko chora matka Khalida trafia do szpitala, a jego związek z Lailą ma zaraz zakończyć jej wyjazdu z Egiptu. Bohater równocześnie musi opuścić swoje mieszkanie, a żadne z proponowanych  przez agenta nieruchomości nie spełnia jego oczekiwań. Obraz uzupełniają znajomi z Bejrutu i Bagdadu, którzy razem z Khalidem nieustannie dyskutują o wpływie ich rodzimych miast na obecne życie. Dzięki temu nadmiarowi wątków postać głównego bohatera usuwa się w cień, a jego miejsce zajmuje sam Kair, który oglądamy niczym  żywy organizm, w którym buzuje energia – taksówkarze gorąco dyskutują o polityce oraz piłce nożnej, a place są pełne manifestacji zarówno za, jak i przeciw władzy.

Tytuł filmu nie jest przypadkowy. El Said rozpoczął zdjęcia w 2007 roku, a zakończył je w 2010 r., tuż przed przed obaleniem rządów Husniego Mubaraka. Nakręcono 250 godzin materiału, a kolejne lata zostały przeznaczone na jego selekcję. Dzięki sposobowi tworzenia filmu, a w szczególności decyzji, by nie wchodzić w dyskusję z rewolucją 2011 roku, „Ostatnie dni miasta” zyskały również wartość dokumentalną. Bo chociaż główna oś filmu jest fikcją, to nie jest nią zapis życia Kairu. El Saidowi udało się bez popadania w banał czy patos stworzyć obraz miejsca, które przestało istnieć. Miejsca wobec którego Khalid (a zapewne i sam reżyser) odczuwał miłość i nienawiść, a które okazało  się rajem utraconym.

Fot. kadr z filmu „Wszystkie nieprzespane noce”, reż. Michał Marczak | 16. MFF Nowe Horyzonty

logo_pl

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa