BURSZTA: Women’s March a kwestia Flint

Szacuje się, że w sobotnim Women's March maszerowało ok. 2,5 mln ludzi. Pośród przemówień w Waszyngtonie Rhea Suh podniosła m.in. kwestię problemów miasta Flint



W sobotnim Women’s March, który zorganizowany został m.in. przeciwko środowiskowej polityce Donalda Trumpa, maszerowało ok. 2,5 mln ludzi w USA, Europie i Australii. Zgromadzenie w tej sprawie spotkało się też na Antarktydzie. Pośród przemówień w Waszyngtonie Rhea Suh, szefowa Natural Resources Defense Council, podniosła m.in. kwestię problemów miasta Flint. Na czym one polegają? Opowiadaliśmy tę historię w 13. numerze Magazynu Miasta, przedstawiając dokument Here’s to Flint.


Podczas jednego ze swoich wieców wyborczych Hillary Clinton powiedziała „There are many Flints across our country” („Mamy wiele miast takich jak Flint w naszym kraju”). Dlaczego niewielkie miasto w pobliżu Detroit stało się symbolem środowiskowych problemów USA?

„Domaganie się dostępu do czystej wody nie powinno czynić ze mnie aktywistki”, stwierdza gorzko Jessica, jedna z bohaterek niskobudżetowego dokumentu Here’s to Flint wyprodukowanego przez amerykańską organizację pozarządową American Civil Liberties Union. Czterdziestominutowy film opowiada o kulisach głośnej w Stanach Zjednoczonych akcji protestacyjnej związanej z tzw. kryzysem wodnym w miejscowości Flint w stanie Michigan. To dokument zaangażowany, niesilący się na obiektywizm. Przedstawiono w nim wyłącznie rację jednej strony – grupy lokalnych aktywistów i naukowców prowadzących kampanię informacyjną wymierzoną przeciwko władzom stanowym oraz federalnym. Here’s to Flint to w zasadzie kronika długiego procesu dochodzenia do prawdy.

W kwietniu 2014 roku decyzją władz stanowych miasto Flint zostało pozbawione dotychczasowego źródła wody, która była dostarczana przez system wodno-kanalizacyjny miasta Detroit. Mieszkańcy stutysięcznego Flint, w przeważającej większości zamieszkanego przez mniejszość afroamerykańską i osoby borykające się z problemem biedy, zostali zmuszeni do czerpania wody z okolicznej, silnie zanieczyszczonej rzeki. Pomimo głośnych protestów władze ignorowały doniesienia o płynącej z kranów brudnej, ciemnobrązowej wodzie. Zawiązana naprędce grupa lokalnych aktywistów postawiła sobie za cel wymuszenie zmiany nowego prawa i przywrócenie miastu dostępu do czystej wody. Wyreżyserowany przez dziennikarkę Kate Levy i filmowca Curta Guyette’a dokument przedstawia kolejne etapy dochodzenia do prawdy – a w zasadzie odkrywania coraz to nowszych sposobów, jakie znajdywali politycy i urzędnicy na podważanie docierających do nich doniesień. Zakwestionowano m.in. badania ekspertów alarmujących o wysokim stężeniu ołowiu obecnym w wodzie czerpanej z rzeki oraz ekspertyzy wskazujące na wpływ starzejącej się i nieprzystosowanej infrastruktury (rury kanalizacyjne) na jej zanieczyszczanie. Gdy grupa działaczy w przeciągu kilku dni zebrała próbki wody kranowej z ponad trzystu domów, została oskarżona o świadome fałszowanie wyników. Mieszkańcy miasta zderzyli się z murem biurokracji i pogardy.


13. numer Magazynu Miasta „Woda w mieście” dostępny jest w naszej księgarni online na www.magazynmiasta.pl

Zaczytajcie się z nami!


Akcje protestacyjne aktywistów trwały prawie dwa lata. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy kryzysem wodnym we Flint zainteresowały się media ogólnokrajowe, a prezydent Barack Obama ogłosił w mieście stan wyjątkowy na poziomie federalnym. Akcja Here’s to Flint kończy się w momencie, w którym grupa polityków i urzędników odpowiedzialnych za wprowadzanie opinii publicznej w błąd podaje się do dymisji. Niestety lata picia silnie zanieczyszczonej wody wyraźnie wpłynęły na stan zdrowia mieszkańców, szczególnie dzieci, które będą ponosić konsekwencje drastycznego wzrostu poziomu ołowiu we krwi. Pomimo stosunkowo amatorskiego wykonania pod względem produkcyjnym, zaangażowany dokument duetu Levy i Guyette wart jest uwagi nie tylko dlatego, że odsłania systemowe słabości nowoczesnej demokracji. Pokazuje również, że dostęp do czystej wody nie stanowi wyłącznie, jak może nam się wydawać, problemu państw tzw. Trzeciego Świata. Przeciwnie, również w świecie zachodnim prawo do wody może być nie tyle podstawowym prawem człowieka, co przywilejem dostępnym wybranym – w pierwszej kolejności tym, którzy mają władzę – polityczną czy ekonomiczną.

Jędrzej Burszta – kulturoznawca, amerykanista, doktorant na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Od 2012 roku członek zespołu DNA Miasta. Członek redakcji „Magazynu Miasta”

Here’s to Flint , reż. Kate Levy i Curt Guyette, ACLU of Michigan 2016

Pełne przemówienie Rhea Suh i więcej informacji o Women’s March

Interesują Was kwestie miejskie? Śledźcie profil Magazynu Miasta na facebooku!

Ilustr. Kirsten Corleone, flickr 2.0

Skomentuj lub udostępnij
Loading Facebook Comments ...

Skomentuj

Res Publica Nowa