<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Res Publica Nowa</title>
	<atom:link href="http://publica.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://publica.pl</link>
	<description>Kultura, Miasto, Polityka</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 18:12:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Państwowy rachunek sumienia</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/panstwowy-rachunek-sumienia?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=panstwowy-rachunek-sumienia</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/panstwowy-rachunek-sumienia#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 06:38:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wojciech Przybylski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polecane]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27947</guid>
		<description><![CDATA[Polska  opinia publiczna kuleje na&#160;jednej nodze. Dziś zajmuje nas sprawą minister sportu, wcześniej sprawa wieku emerytalnego, tragedii z&#160;Sosnowca, jeszcze chwilę wcześniej ACTA. Radykalne zwroty akcji powodują chaos i&#160;zamieszanie. Trudno o&#160;inną sytuację, kiedy próżno ze strony  ośrodka władzy szukać choćby drogowskazów dla spraw istotnych. Postanowiłem przeprowadzić wobec tego krótki państwowy rachunek sumienia. Lista nie jest wyczerpująca. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Polska  opinia publiczna kuleje na&nbsp;jednej nodze. Dziś zajmuje nas sprawą<ins cite="mailto:Wojciech%20Przybylski" datetime="2012-02-21T09:14"> </ins>minister sportu, wcześniej sprawa wieku emerytalnego, tragedii z&nbsp;Sosnowca, jeszcze chwilę wcześniej ACTA. Radykalne zwroty akcji powodują chaos i&nbsp;zamieszanie. Trudno o&nbsp;inną sytuację<ins cite="mailto:Ważka" datetime="2012-02-21T16:59">,</ins> kiedy próżno ze strony  ośrodka władzy szukać choćby drogowskazów dla spraw istotnych. Postanowiłem przeprowadzić wobec tego krótki państwowy rachunek sumienia. Lista nie jest wyczerpująca. Tych, którzy mają odwagę myśleć o&nbsp;dalszej przyszłości, proszę o&nbsp;głos komentarza i&nbsp;podpowiedzi<ins cite="mailto:Michal" datetime="2012-02-20T21:22">:</ins> co&nbsp;przegapiłem?<span id="more-27947"></span></p>
<h3>Syria, Iran i&nbsp;Izrael</h3>
<p>Stanowisko Rosji i&nbsp;Chin w&nbsp;sprawie nie ingerowania w&nbsp;masakrę ludności w&nbsp;Syrii dodało otuchy Ahmadineżadowi. ONZ ma jeszcze mniejsze szanse uchwalić rezolu<ins cite="mailto:Michal" datetime="2012-02-20T21:23">c</ins>ję, wokół której powstanie światowa koalicja przeciwko rozbudowie potencjału nuklearnego. Izrael pręży muskuły i&nbsp;szykuje się do&nbsp;walki. Klasyczna szachownica imperialnej polityki równowagi sił ma szansę się wywrócić i&nbsp;być ustawiana na&nbsp;nowo, a&nbsp;wtedy trzeba mieć jakiś plan<ins cite="mailto:Michal" datetime="2012-02-20T21:24">,</ins> jak zagrać. Co&nbsp;zrobimy, jeśli gracze, o&nbsp;których względy równocześnie zabiegamy (Rosja, Niemcy, USA) zaczną się kłócić między sobą i&nbsp;oczekiwać zarazem lojalności z&nbsp;naszej strony?</p>
<h3>Moskwa-Mińsk-Warszawa</h3>
<p>Idąc dalej tropem międzynarodowym patrzymy na&nbsp;<a href="http://publica.pl/teksty/rozmowa-z-andrejem-zubovem">wybory w&nbsp;Rosji</a>.  Autorytet Putina po&nbsp;osiągnięciu przez polityka popularności doznaje coraz większego uszczerbku.  Poziom jego poparcia jest jeszcze wysoki, jak wcześniej Łukaszenki, ale&nbsp;perspektywa starcia w&nbsp;proch konsekwentnie budowanego wizerunku wodza narodu zmusi go radykalnych kroków. Bardziej prawdopodobne, że&nbsp;po wygranych trudniej niż zwykle wyborach<ins cite="mailto:Michal" datetime="2012-02-20T21:25"></ins> wzmocni kurs na  prężenie muskułów, który dziś miesza się chaotycznie z&nbsp;obietnicami reform i&nbsp;gruntownej poprawy. Przed 19 grudnia 2010 r. podobnie zachowywał się spanikowany Łukaszenka. Dziś nadal dzierży władzę, ale&nbsp;za wysoką cenę międzynarodowego ostracyzmu w&nbsp;czasach, gdy pożyczki by mu się przydały. Jak zachowa się po&nbsp;pyrrusowym zwycięstwie Putin i&nbsp;czy Europa jest po&nbsp;raz kolejny gotowa zastosować podwójne standardy wobec braku demokratycznych obyczajów u&nbsp;sąsiadów zza Buga?</p>
<h3>Ukraina</h3>
<p>Patrząc nadal w&nbsp;tym samym kierunku:<ins cite="mailto:Michal" datetime="2012-02-20T21:26"></ins> czy Euro 2012, do&nbsp;którego organizacji zaprosili nas Ukraińcy, <ins cite="mailto:Michal" datetime="2012-02-20T21:28"></ins>stanie nam kością w&nbsp;gardle? Finansowo na&nbsp;pewno. A&nbsp;co jest do&nbsp;uratowania? Oby była to&nbsp;wzajemna życzliwość i&nbsp;kultura dialogu budowana przez ostatnie lata. W&nbsp;świetle tylu innych wydarzeń EURO 2012 przejdzie niemal niezauważone. Sam zresztą z&nbsp;przyjemnością będę przełączał się w&nbsp;przerwach na&nbsp;olimpiadę, której wymiar społeczny &#8211; pożytku dla sąsiadujących dzielnic Londynu &#8211; godny jest naśladowania.</p>
<div id="attachment_27948" class="wp-caption aligncenter" style="width: 484px"><a href="http://publica.pl/teksty/panstwowy-rachunek-sumienia/jennuine-capture" rel="attachment wp-att-27948"><img class="size-large wp-image-27948" title="Jennuine Capture" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/Jennuine-Capture-474x328.jpg" alt="" width="474" height="328" /></a><p class="wp-caption-text">(CC BY 2.0 By Jannine Capture)</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<h3>Europa czyli kto?</h3>
<p>Z&nbsp;kim nam jest właściwie po&nbsp;drodze w&nbsp;Europie? <a href="http://publica.pl/pr-kamp">Po&nbsp; udanej, przynajmniej z&nbsp;punktu widzenia biurokratycznego, prezydencji w&nbsp;UE </a>nie udało nam się zasiąść przy wspólnym europejskim stole. Oprócz drogi obranej przez rząd PO&nbsp;nie było innej, ale&nbsp;ona zwiodła. Póki nie przyjmiemy euro, nie będziemy mieli tak dużego wpływu na&nbsp;procesy europejskie, jak byśmy chcieli. Nie wiadomo zresztą, jakie by on na&nbsp;prawdę były, gdy areną spraw europejskich rządzi naga siła pieniądza. Czas zastanowić się, gdzie lokują się nasze lotne koalicje i&nbsp;grupy państw, z&nbsp;którymi razem najbliżej nam w&nbsp;poszczególnych interesach. Nadchodzi czas ożywienia pragmatycznej strony współpracy w&nbsp;Europie Środkowej. Czy Grupa Wyszehradzka, w&nbsp;której prezydencję w&nbsp;połowie roku obejmie Polska, stanie się użytecznym narzędziem, które warto było podtrzymywać wyciągnięciem ręki Orbanowi przez Tuska?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/panstwowy-rachunek-sumienia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez accounta żyć się nie da…</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/bez-accounta-zyc-sie-nie-da%e2%80%a6?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=bez-accounta-zyc-sie-nie-da%25e2%2580%25a6</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/bez-accounta-zyc-sie-nie-da%e2%80%a6#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 06:00:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Martyna Obarska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27957</guid>
		<description><![CDATA[Prawdziwą ostoją języka polskiego, tych wszystkich „iż”, „jakoż”, a&#160;nawet „azaliż” są ogłoszenia wspólnot mieszkaniowych &#8211; perełki korespondencji klatkowej. Całe tablice skrzętnie pokryte informacjami o&#160;„niekarmieniu gołębi, gdyż brudzą” i&#160;„niestawianiu rowerów, jako że&#160;przejścia brak”. Do tego jeszcze cudaczne słowa, takie jak „piętrowskazywacz” czy „samozamykacz drzwiowy”. Zazwyczaj rzucamy spojrzenie na&#160;te wytwory nieskrępowanej wyobraźni językowej i&#160;z odrobinę ironicznym uśmiechem (bo ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawdziwą ostoją języka polskiego, tych wszystkich „iż”, „jakoż”, a&nbsp;nawet „azaliż” są ogłoszenia wspólnot mieszkaniowych &#8211; perełki korespondencji klatkowej. Całe tablice skrzętnie pokryte informacjami o&nbsp;„niekarmieniu gołębi, gdyż brudzą” i&nbsp;„niestawianiu rowerów, jako że&nbsp;przejścia brak”. Do tego jeszcze cudaczne słowa, takie jak „piętrowskazywacz” czy „samozamykacz drzwiowy”.</p>
<p><span id="more-27957"></span></p>
<p>Zazwyczaj rzucamy spojrzenie na&nbsp;te wytwory nieskrępowanej wyobraźni językowej i&nbsp;z odrobinę ironicznym uśmiechem (bo przecież użyte niepoprawnie, nie pasuje, zgrzyta) oddalamy się do&nbsp;pracy &#8211;  aby w&nbsp;spokoju ducha dokończyć „draft”, bo „deadline” mija, porozmawiać z&nbsp;„beneficjentami” lub „donorem” i&nbsp;zadzwonić do&nbsp;zaprzyjaźnionego „accounta”. Tym razem zgrzytu brak.</p>
<p><img class="aligncenter size-large wp-image-27981" title="samozamykacz (640x277)" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/samozamykacz-640x277-474x205.jpg" alt="" width="474" height="205" /></p>
<h2><span style="text-align: -webkit-right;">Nawet w&nbsp;jego milczeniu były błędy językowe (Stanisław Jerzy Lec)</span></h2>
<p>Podobno to&nbsp;papier jest cierpliwy i&nbsp;przyjmie wszystko. Truizmem jest stwierdzenie, że&nbsp;z językiem jest podobnie, choć pewnie nie w&nbsp;smak to&nbsp;językowym purystom. Choć wsłuchiwaliśmy się z&nbsp;zaciekawieniem, i&nbsp;niektórzy nawet z&nbsp;odrobiną podziwu, w&nbsp;wykłady prof. Miodka, to&nbsp;jednak nasz język jest giętki &#8211; co&nbsp;i rusz wciska się w&nbsp;coraz nowsze, zazwyczaj niepoprawne konstrukcje. Jakoś z&nbsp;tym żyjemy.</p>
<p>Wiadomo, byłoby lepiej, gdyby w&nbsp;radiu nie pojawiały się językowe kwiatki w&nbsp;stylu „transparentów, które szły na&nbsp;czele pochodu&#8221;, ale&nbsp;z drugiej strony może jesteśmy właśnie krajem cudów &#8211; przedmioty u&nbsp;nas same chodzą, a&nbsp;neologizmy rosną jak grzyby po&nbsp;deszczu. To&nbsp;świadczy o&nbsp;naszej nowoczesności, rozwoju, wiecznej modernizacji. A&nbsp;przecież nie sposób kroczyć ku świetlanej przyszłości z&nbsp;taką językową kulą u&nbsp;nogi. Tym bardziej, że&nbsp;zawsze chełpimy się tym, jaka ta nasza mowa ojczysta jest trudna. Jeśli dodamy kilka anglicyzmów, przynajmniej nas zrozumieją, a&nbsp;do tego poczujemy się jak profesjonaliści. A&nbsp;przy okazji posłużymy się językiem kast wybranych – aż ciśnie się na&nbsp;usta określenie &#8211; „beneficjentów przemian ustrojowych”.</p>
<h2><strong>Witamy w&nbsp;nowym, językowym świecie!</strong></h2>
<p>Jest kilka kast. Możemy na&nbsp;przykład należeć do&nbsp;podgrupy, która co&nbsp;jakiś czas zapada na&nbsp;ciężką chorobę, zwaną grantozą. Wtedy nieobca nam jest euronowomowa. Co&nbsp;prawda różnica między celami i&nbsp;efektami nadal wydaje nam się mglista, ale&nbsp;już grupa docelowa, wskaźniki miękkie i&nbsp;twarde to&nbsp;chleb powszedni. Czasami łapiemy się na&nbsp;tym, że&nbsp;nasz sposób mówienia przypomina kod. Wyłapujemy absurdy, ale&nbsp;cóż poradzić… Inaczej napisany wniosek przecież nie przejdzie. Brak dwudziestu przymiotników może znacznie obniżyć całą punktację. Bo cele nie będą wtedy takie wspaniałe, a&nbsp;i grupa docelowa jakoś zmizernieje. Dla tych o&nbsp;słabszych zapędach grafomańskich zawsze zostaje przygotowanie budżetu – tam nadal można pozostać ascetą, przynajmniej językowym.</p>
<p>Można też należeć do&nbsp;kasty targetu. Dla ludzi z&nbsp;zewnątrz nawet trudno jest odgadnąć, z&nbsp;kim właściwie mają do&nbsp;czynienia, kiedy pojawiają się w&nbsp;tym świecie. Można odnieść wrażenie, że&nbsp;tworzenie kolejnych nazw stanowisk będących dowolną kompilacją zazwyczaj trzech elementów anglojęzycznych to&nbsp;swoista pasja tego środowiska. W&nbsp;świetnej krążącej w&nbsp;internecie <a href="http://www.bullshitjob.com/title/">instrukcji</a> można spróbować stworzyć nawet swoją własną wszystko i&nbsp;nic nie mówiącą nazwę stanowiska. Co&nbsp;istotne, w&nbsp;całej wyliczance dostaje się po&nbsp;równo wielu profesjom. Tylko czekać, aż te nazwy pojawią się w&nbsp;ogłoszeniach o&nbsp;pracę.</p>
<p>Jest jeszcze oczywiście kasta nowoczesnych, która zazwyczaj mniej lub bardziej pokrywa się z&nbsp;dwoma powyższymi. Dokumenty się szeruje, sytuacje lajkuje.</p>
<p>Czy rzeczywiście jest nad&nbsp;czym załamywać ręce? Może język ma to&nbsp;do siebie, że&nbsp;jak gąbka wchłania wszystkie zmiany społeczne. Zmieniliśmy się przez ostatnie 20 lat, sposób w&nbsp;którym mówimy również. Ale&nbsp;może by tak pomarzyć&#8230;</p>
<h2>Przygarnij słowo…</h2>
<p>Na&nbsp;marginesie wczorajszego Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego i&nbsp;bardzo udanej kampanii „Ojczysty. Dodaj do&nbsp;ulubionych” (notabene świetne hasło, w&nbsp;którym autorzy próbują odczarować negatywny wpływ nowych mediów na&nbsp;język) przygotowanej na&nbsp;zlecenie Ministerstwa Kultury i&nbsp;Dziedzictwa Narodowego zamarzyła mi się rzeczywistość, w&nbsp;której pisanie sprawozdań i&nbsp;wniosków nie byłoby walką o&nbsp;zachowanie sensu zdania przy równoczesnej konieczności zamieszczania wszystkich „słów kluczy”.</p>
<p><object width="560" height="315" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/WSGeKQcSsAA?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="560" height="315" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/WSGeKQcSsAA?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>W&nbsp;wyobraźni zobaczyłam już te uzwierzęcone „grupy docelowe” i&nbsp;„targety”, które ganiają po&nbsp;ministerialnych korytarzach „odbiorców” i&nbsp;„uczestników”. Tym razem ci drudzy potrafią się odgryźć swoim prześladowcom.</p>
<p>Marzy mi się również rzeczywistość, w&nbsp;której mniej więcej można odgadnąć po&nbsp;nazwie stanowiska na&nbsp;wizytówce, czym zajmuje się jej właściciel. A przede wszystkim taka, w&nbsp;której nabierzemy trochę dystansu do&nbsp;różnych nowotworów językowych i&nbsp;polubimy tę naszą szeleszczącą mowę. Pobawimy się nią trochę i&nbsp;czasem wciśniemy prawy alt &#8211; jak radzi w&nbsp;swojej piosence Łona.</p>
<p><object width="560" height="315" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/T2iISWltdzc?version=3&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed width="560" height="315" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/T2iISWltdzc?version=3&amp;hl=pl_PL" allowFullScreen="true" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" /></object></p>
<p>Dlatego zadałam sobie pracę domową. Kiedyś już ją odrobiłam w&nbsp;języku naszych południowych sąsiadów, kiedy przekopałam się przez różne dziwne i&nbsp;zazwyczaj wpół wymarłe słowa, żeby odszukać takie, które zapamiętam i&nbsp;się nim zaopiekuję. Wyboru dokonałam zapewne dość dziwacznego, bo zachwyciło mnie słowo anděličkářka, czyli w&nbsp;wolnym literackim tłumaczeniu „fabrykantka aniołków&#8221; (chyba u&nbsp;Prusa tak się nazywały te czarne aborcyjne charaktery, zazwyczaj otyłe burdelmamy). Wybór okazał się trafny, bo robił wrażenie nawet na&nbsp;rodowitych Czechach, którzy słowa nie znali, albo gdzieś im mgliście kołatało w&nbsp;pamięci. Teraz poszukuję jakiegoś polskiego słowa. Skoro bez „accounta&#8221; żyć już się raczej nie da, to&nbsp;może chociaż do&nbsp;pary dostanie „bawidamka&#8221;. Myślę, że&nbsp;się nieźle dogadają.</p>
<p>PS. W&nbsp;powyższym felietonie zdaniem edytora tekstu użyto 34 słów, które nie istnieją w&nbsp;języku polskim.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/bez-accounta-zyc-sie-nie-da%e2%80%a6/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Swingująca sekularyzacja?</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/lata-piecdziesiate-lata-szescdziesiate?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=lata-piecdziesiate-lata-szescdziesiate</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/lata-piecdziesiate-lata-szescdziesiate#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Feb 2012 21:24:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Matlak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[sekularyzacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27887</guid>
		<description><![CDATA[Polska religijność może niektórym przypominać duchową sytuację społeczeństw krajów Europy zachodniej z&#160;przełomu lat pięćdziesiątych i&#160;sześćdziesiątych. Mocna jeszcze w&#160;latach pięćdziesiątych chrześcijańska tożsamość Zachodu stopniowo zamieniała się w&#160;kolejnym dziesięcioleciu na&#160;pluralistyczny konglomerat wartości. Choć nikt już nie wierzy w&#160;prosty determinizm łączący modernizację z&#160;sekularyzacją, to&#160;obserwując przełom obu tych dekad na&#160;Zachodzie, można znaleźć wiele ciekawych analogii do&#160;naszej współczesnej sytuacji. Może ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Polska religijność może niektórym przypominać duchową sytuację społeczeństw krajów Europy zachodniej z&nbsp;przełomu lat pięćdziesiątych i&nbsp;sześćdziesiątych. Mocna jeszcze w&nbsp;latach pięćdziesiątych chrześcijańska tożsamość Zachodu stopniowo zamieniała się w&nbsp;kolejnym dziesięcioleciu na&nbsp;pluralistyczny konglomerat wartości. <span id="more-27887"></span>Choć nikt już nie wierzy w&nbsp;prosty determinizm łączący modernizację z&nbsp;sekularyzacją, to&nbsp;obserwując przełom obu tych dekad na&nbsp;Zachodzie, można znaleźć wiele ciekawych analogii do&nbsp;naszej współczesnej sytuacji. Może warto więc jeszcze raz przemyśleć to, co&nbsp;wydarzyło się w&nbsp;zachodniej Europie na&nbsp;przełomie lat pięćdziesiątych i&nbsp;sześćdziesiątych.</p>
<h2>Bezsilność silnych</h2>
<p>II wojna światowa zatrzymała falę sekularyzacji, która stopniowo ogarniała europejskie umysły oraz porządki polityczne i&nbsp;prawne od&nbsp;czasów reformacji. Na&nbsp;początku XX wieku sekularyzacja była zaawansowanym procesem społecznym, co&nbsp;widać na&nbsp;przykładzie wyraźnie zmniejszającej się liczby uczestników niedzielnych mszy we&nbsp;Francji, czy Wielkiej Brytanii. Tym nie mniej w&nbsp;roku 1940 Winston Churchill mógł ogłosić, że&nbsp;„[o]d bitwy o&nbsp;Anglię zależy przetrwanie cywilizacji chrześcijańskiej”. Brytyjczycy i&nbsp;Amerykanie chętnie propagowali obraz wojny jako konfliktu chrześcijańskiego Zachodu z&nbsp;antyreligijnymi ideologiami nazizmu i&nbsp;komunizmu. Wygrana wojna bardzo wzmocniła chrześcijańską tożsamość zachodnich społeczeństw, co&nbsp;widać na&nbsp;przykładzie wskaźników uczestnictwa w&nbsp;mszach i&nbsp;liczbie powołań kapłańskich. To&nbsp;wzmocnienie zaowocowało popularnością chrześcijańskiej demokracji jako ideologii politycznej w&nbsp;wielu krajach zachodniej Europy , głównie w&nbsp;Niemczech Zachodnich i&nbsp;we Włoszech, ale&nbsp;także w&nbsp;Belgii, Holandii, Austrii. Za&nbsp;sprawą chadecji wzmocniono więzi między państwem a&nbsp;religią, nie wracając jednak do&nbsp;formy państwa wyznaniowego. To&nbsp;głównie wśród polityków chadeckich narodziła się idea integracji Starego Kontynentu inspirowana średniowieczną Christianitas. Jednak w&nbsp;wyniku procesów, które zaszły kilkanaście lat po&nbsp;ogłoszeniu planu Schumana, rola chrześcijaństwa jako inspiracji dla projektu europejskiego radykalnie się zmniejszyła.</p>
<p>Silny Kościół katolicki z&nbsp;lat pięćdziesiątych dość niechętnie prowadził dialog zarówno ze światem zewnętrznym, jak i&nbsp;wewnątrz swoich struktur. Za&nbsp;przykład zachowawczej polityki posłużyć może encyklika papieża Piusa XII „Humani generis” z&nbsp;roku 1950, w&nbsp;której krytycznie odnosił się on do&nbsp;nowych intelektualnych prądów w&nbsp;łonie Kościoła, jak np. „Nouvelle Théologie”, której przedstawicielami byli teologowie Pierre Teilhard de Chardin, Karl Rahner, Hans Küng czy Hans Urs von Balthasar chcący wyjść poza scholastyczny sposób myślenia ówczesnej hierarchii. Warto wspomnieć, że&nbsp;to w&nbsp;dużej mierze z&nbsp;inspiracji przedstawicieli tego nurtu zwołano kilka lat później Sobór Watykański II.</p>
<div id="attachment_27969" class="wp-caption aligncenter" style="width: 385px"><a href="http://publica.pl/teksty/lata-piecdziesiate-lata-szescdziesiate/manifa-2009-2" rel="attachment wp-att-27969"><img class="size-full wp-image-27969" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/manifa-20091.jpg" alt="" width="375" height="500" /></a><p class="wp-caption-text">Jeden z&nbsp;transparentów na&nbsp;Manifie (organizowanej przez Porozumienie Kobiet 8 marca) z&nbsp;2009 r/Flickr.com</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/lata-piecdziesiate-lata-szescdziesiate/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skromność i rozwaga</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/w-swiecie-konserwatyzmu-i-republikanizmu?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=w-swiecie-konserwatyzmu-i-republikanizmu</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/w-swiecie-konserwatyzmu-i-republikanizmu#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 09:41:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Górski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27881</guid>
		<description><![CDATA[Dowiedziałem się o&#160;nim późno, w&#160;zasadzie za&#160;późno. Początkowo jego nazwisko gubiłem wśród dziewięćdziesięciu pięciu innych wymienianych po&#160;katastrofie prezydenckiego samolotu pod&#160;Smoleńskiem. Dopiero niezwykle pozytywne wspomnienia jego przyjaciół uświadomiły mi, że&#160;Tomasz Merta żył, pisał i&#160;działał. Zapewne powinienem o&#160;tym wiedzieć znacznie wcześniej, ponieważ był autorem moich podręczników w&#160;gimnazjum, lecz właściwa młokosom ignorancja sprawiła, że  takie rzeczy  mnie wtedy raczej ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dowiedziałem się o&nbsp;nim późno, w&nbsp;zasadzie za&nbsp;późno. Początkowo jego nazwisko gubiłem wśród dziewięćdziesięciu pięciu innych wymienianych po&nbsp;katastrofie prezydenckiego samolotu pod&nbsp;Smoleńskiem. Dopiero niezwykle pozytywne wspomnienia jego przyjaciół uświadomiły mi, że&nbsp;Tomasz Merta żył, pisał i&nbsp;działał. Zapewne powinienem o&nbsp;tym wiedzieć znacznie wcześniej, ponieważ był autorem moich podręczników w&nbsp;gimnazjum, lecz właściwa młokosom ignorancja sprawiła, że  takie rzeczy  mnie wtedy raczej nie interesowały. <span id="more-27881"></span>Ilu autorów podręczników pamiętamy? Najwyżej pojedyncze nazwiska, a&nbsp;przecież także oni kształtują nasze poglądy i&nbsp;postawy. Pozostawanie poza świadomością uczniów, a&nbsp;później poza pamięcią społeczną, jest często ceną, jaką autorzy podręczników płacą za&nbsp;dążenie do&nbsp;rzetelności i&nbsp;zwięzłości, a&nbsp;także  obiektywności.</p>
<h2>Najgłębsze oznaki polskiej wspólnoty</h2>
<p>W&nbsp;szczególności ta ostatnia cecha jest decydująca, bowiem, z&nbsp;punktu widzenia ucznia, nie ma znaczenia, kto napisał podręcznik, skoro przedstawia on pełną wiedzę na&nbsp;dany temat i&nbsp;ktoś inny przedstawiłby to&nbsp;w zasadzie tak samo –co rzecz jasna nie jest prawdą. Jednak mimo tego Tomasz Merta wolał napisać podręczniki, świadom ich znaczenia, niż stworzyć naukową monografię na&nbsp;jeden z&nbsp;wielu frapujących go tematów. Oczywiście,  podejmował je w&nbsp;licznych artykułach, które pośmiertnie zostały opublikowane w&nbsp;niedawno wydanym zbiorze p.t. <em>Nieodzowność konserwatyzmu. Pisma wybrane</em>. Uwidacznia się w&nbsp;nim owa różnorodność zainteresowań Tomasza Merty. Jednocześnie w&nbsp;blisko siedemdziesięciu esejach i&nbsp;tekstach publicystycznych ukazuje się charakterystyczny sposób myślenia, który we&nbsp;wstępie Tomasz Stefanek określa jako <em>phronesis</em>. Biorąc pod&nbsp;uwagę, że&nbsp;obejmują one okres dwudziestu lat, taka zbieżność świadczy o&nbsp;głębokim przemyśleniu, zakorzenieniu, pewności oraz spójności jego przekonań. Tym bardziej ciekawa jest to&nbsp;lektura,  że  porusza kwestie i&nbsp;problemy tworzącej i&nbsp;uczącej się nowych reguł i&nbsp;działania III Rzeczpospolitej. Czytając więc te pisma, jesteśmy bezpośrednio bądź pośrednio w&nbsp;dyskusji o&nbsp;państwie, jego  ustroju i&nbsp;sferze publicznej.</p>
<p>Tomasz Merta staje się dla nas przewodnikiem po&nbsp;tych właśnie sferach, ukazując nam toczące się intelektualne i&nbsp;rzeczywiste dyskusje, spory i&nbsp;dylematy z&nbsp;zakresu filozofii politycznej, a&nbsp;także przybliża sylwetki biorących w&nbsp;nich udział starożytnych, nowożytnych i&nbsp;całkiem nam współczesnych filozofów, myślicieli i&nbsp;polityków. Przy pomocy esejów oprowadza nas po&nbsp;piekle i&nbsp;czyśćcu spraw politycznych. Przedstawia nam różne stanowiska oraz ich  implikacje, przy czym wykazuje niezwykłą uczciwość intelektualną, dziś dość rzadko spotykaną, nie potępia w&nbsp;czambuł oponentów, potrafi przyznać im rację, co&nbsp;wiąże się z  odwagą, ale&nbsp;niekiedy też ostro z&nbsp;nimi polemizuje. Stara się również prezentować wyważone i&nbsp;chłodne oceny. Rekonstruuje i&nbsp;przedstawia poglądy m.in. Burke&#8217;a, Tocqueville&#8217;a, Höffego, Simona czy Tyrmanda.  Przybliża nam również  wydarzenia, które były znaczące dla danych wspólnot politycznych, takie jak konfederacja barska czy wojna secesyjna. Nie jest przypadkiem, że&nbsp;Merta bardzo chętnie przywołuje w&nbsp;swoich tekstach te dwa wydarzenia. Są one bowiem konstytutywne dla dwóch wspólnot, które  stanowiły centrum zainteresowań Tomasza Merty– Polski i&nbsp;Stanów Zjednoczonych. Owo zainteresowanie podkreślili redaktorzy tomu, którzy wydzielili m.in. rozdziały <em>W&nbsp;poszukiwaniu polskiego idiomu</em> i&nbsp;<em>O&nbsp;polityce po&nbsp;amerykańsku</em>. Tytuły te znakomicie oddają przesłanie mieszczących się w&nbsp;nich esejów.</p>
<p><a href="http://publica.pl/teksty/w-swiecie-konserwatyzmu-i-republikanizmu/kons3" rel="attachment wp-att-27904"><img class="aligncenter size-full wp-image-27904" title="kons3" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/kons3.jpg" alt="" width="298" height="410" /></a></p>
<p>Tomasz Merta bardzo chętnie odwoływał się do&nbsp;tradycji I&nbsp;Rzeczpospolitej, w&nbsp;której jego zdaniem należało szukać elementów polskiego myślenia politycznego, zaś logika konfederacji, jaką najpełniej wyraża ta zawiązana w&nbsp;Barze, jest stale obecna w&nbsp;polskiej polityce i&nbsp;uwidaczniała się w&nbsp;stanach wyjątkowych – w&nbsp;powstaniach czy w&nbsp;ruchu „Solidarność”. Równie frapującym Tomasza Mertę problemem, tradycyjnym dla polskiej inteligencji, której bronił jako elementu polskości, były ścieżki modernizacji społeczeństwa oraz budowa (odbudowa) państwa polskiego. Tak więc poszukiwał on najgłębszych oznak polskiej wspólnoty. Ameryka zaś interesowała go jako symbol udanego eksperymentu republikańskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/w-swiecie-konserwatyzmu-i-republikanizmu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>(Nie)prawdziwy ruch miejskich aktywistów?</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 09:05:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Artur Celiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[celinski]]></category>
		<category><![CDATA[dna miasta]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[partycypacja]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27823</guid>
		<description><![CDATA[Wiemy dokładnie, że&#160;o mieście możemy pisać bez końca. Możemy spierać się o&#160;wizję „innego miasta”, możemy dyskutować o&#160;kierunkach rozwoju i&#160;zastanawiać się, jak rozwiązywać konkretne problemy Warszawy, Łodzi, Płocka, Siedlec czy Cieszyna. Fenomen miasta nabiera na&#160;sile. Benjamin Barber wskazuje nawet, że&#160;miasta mogą być potencjalnym fundamentem przyszłego fadu demokratycznego i&#160;gospodarczego. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy te dyskusje uda ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiemy dokładnie, że&nbsp;o mieście możemy pisać bez końca. Możemy spierać się o&nbsp;wizję „innego miasta”, możemy dyskutować o&nbsp;kierunkach rozwoju i&nbsp;zastanawiać się, jak rozwiązywać konkretne problemy Warszawy, Łodzi, Płocka, Siedlec czy Cieszyna. Fenomen miasta nabiera na&nbsp;sile. Benjamin Barber wskazuje nawet, że&nbsp;miasta mogą być potencjalnym fundamentem przyszłego fadu demokratycznego i&nbsp;gospodarczego. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy te dyskusje uda się przełożyć na&nbsp;realną zmianę? Czy istniejący dzisiaj miejski ruch społeczny będzie w&nbsp;stanie tego dokonać? Nadzieję daje powołanie Zespołu Parlamentarnego ds. Polityki Miejskiej, którego celem ma być właśnie realizacja wizji &#8222;innego miasta&#8221;.<span id="more-27823"></span></p>
<p><a href="http://publica.pl/?p=27819" target="_blank">Jan Mencwel </a>przekonuje, że&nbsp;aby do&nbsp;takiej zmiany doszło „trzeba stworzyć prawdziwy miejski ruch społeczny, który będzie ruchem konstruktywnego sprzeciwu – nie kontestacji, ale&nbsp;aktywnego włączenia się we&nbsp;współtworzenie miasta na&nbsp;własnych zasadach”. Nie do&nbsp;końca rozumiem, na&nbsp;czym miałby polegać ten „prawdziwy” ruch społeczny. Mencwel podpowiada, że&nbsp;ten, na&nbsp;który on sam czeka, to&nbsp;nie jest ruch, który zostanie zauważony przez władze ze względu na&nbsp;ilość „miejskiej gadaniny”, którą produkuje.  Warunkiem jest moment, w&nbsp;którym miejskich aktywistów stać będzie na&nbsp;coś więcej &#8222;niż snucie wizji o&nbsp;<em>innym mieście</em> w kawiarniach, na&nbsp;debatach i&nbsp;w w&nbsp;internecie&#8221;. Ten nieprawdziwy ruch jego zdaniem w&nbsp;swoim skrajnym wydaniu to&nbsp;ruch „miejskich kliktywistów” – aktywnych na&nbsp;portalach społecznościowych i&nbsp;bezradny w&nbsp;rzeczywistym działalniu.</p>
<div id="attachment_27826" class="wp-caption aligncenter" style="width: 484px"><a href="http://publica.pl/teksty/nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow/ocity" rel="attachment wp-att-27826"><img class="size-large wp-image-27826" title="ocity" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/ocity-474x366.jpg" alt="" width="474" height="366" /></a><p class="wp-caption-text">by www.vectorportal.com</p></div>
<p>Zgodzę się, że&nbsp;mamy dzisiaj w&nbsp;Polsce ogromną liczbę osób i&nbsp;organizacji, które temat miasta wykorzystują jako okazję do&nbsp;pozyskania grantu, napisania ciekawego artykułu lub którym po&nbsp;prostu podoba się gra w&nbsp;miasto. Trzeba jednak uczciwie zauważyć, że&nbsp;z drugiej strony jest tak samo duża liczba aktywistów, którzy swoją misję traktują tak poważnie, jak to&nbsp;tylko możliwe. „My Poznianiacy”, do&nbsp;których dosłownie codziennie zgłasza się inna grupa mieszkańców z&nbsp;prośbą o&nbsp;pomoc w&nbsp;realnych problemach z&nbsp;urzędnikami czy komercyjnymi firmami, nie prowadzą swojej działalności po&nbsp;to, aby ktoś mógł kliknąć „lubię to”. Łukasz Medeksza i&nbsp;Przemek Filar z&nbsp;Wrocławia nie pracują nad&nbsp;przygotowaniem strategii rozwoju Wałbrzycha po&nbsp;to, aby była ona tylko „miejską gadaniną”. Fundacja Fenomen z&nbsp;Łodzi walczy o&nbsp;budowę infrastruktury dla pieszych i&nbsp;rowerzystów dlatego, że&nbsp;problem jej braku jest jak najbardziej realny. To&nbsp;nie są organizacje, które tylko narzekają na&nbsp;ogólny stan rzeczy i&nbsp;myślą o&nbsp;tym, jak najlepiej zaprotestować. Sprawa ACTA pokazała zaś, że&nbsp;w procesie zmiany ważni są zarówno ci „kliktywiści”, jak i&nbsp;profesjonalnie przygotowani eksperci. Razem tworzymy dziś ruch miejskich aktywistów.</p>
<p>Miejski ruch społeczny to&nbsp;dzisiaj ruch pozytywnej zmiany, o&nbsp;który walczymy w&nbsp;sposób jak najbardziej rzeczywisty. Oczywiście, że&nbsp;u swoich początków ma doświadczenie protestu i&nbsp;niezgody wobec stanu zastanego. Nie może być inaczej – doświadczenie dwudziestu lat samorządności w&nbsp;Polsce to&nbsp;okres, w&nbsp;którym prezydenci, burmistrzowie i&nbsp;urzędnicy miast żyli w&nbsp;przekonaniu, że&nbsp;nie potrzebują społeczeństwa do&nbsp;podejmowania właściwych decyzji. Przekonanie, że&nbsp;prawdziwa demokracja zaczyna się pierwszego dnia po&nbsp;wyborach, było zupełnie niezrozumiałe. To&nbsp;się jednak powoli zmienia właśnie dzięki wysiłkom miejskich aktywistów. Co&nbsp;zaś najważniejsze, dzięki nam głos prezydenta czy burmistrza nie jest już jedynym głosem, który wypowiada się w&nbsp;imieniu wszytkich mieszkańców. Ruchy miejskie stały się alternatywnym źródłem opinii o&nbsp;tym, czego chcą mieszkańcy polskich miast.</p>
<p>Problem, z&nbsp;którym dzisiaj się spotykamy to&nbsp;przede wszystkim niemoc decyzyjna. Prezydenci i&nbsp;burmistrzowie miast szybko nauczyli się, jak wykorzystywać zaproponowane przez nas narzędzia obywatelskiej partycypacji do&nbsp;poprawy swojego wizerunku i&nbsp;unikania realnego dialogu z&nbsp;mieszkańcami. To&nbsp;nie tylko polska specjalność – Pierre Rosanvallon w&nbsp;opublikowanym w&nbsp;„<a href="http://publica.pl/teksty/wydania/tyrania-opinii-nr-206" target="_blank">Res Publice Nowej</a>” artykule „Demokracja interakcyjna” zwraca uwagę, że&nbsp;dzisiejsza idea partycypacji obywatelskiej została przejęta przez władze i&nbsp;stosuje się ją jako sposób rządzenia i&nbsp;odzyskania swojej nadszarpniętej legitymacji. Dlatego tak trudno jest ruchom miejskim na&nbsp;przeprowadzenie zmian w&nbsp;prawie. Dlatego tak mocno upatruję podjęcia realnych działań w&nbsp;celu realizacji idei „innego miasta” przez rządzącą dziś Platformę Obywatelską.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/nieprawdziwy-ruch-miejskich-aktywistow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy inny miejski aktywizm jest możliwy?</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/czy-inny-miejski-aktywizm-jest-mozliwy?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=czy-inny-miejski-aktywizm-jest-mozliwy</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/czy-inny-miejski-aktywizm-jest-mozliwy#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 09:00:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan Mencwel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>
		<category><![CDATA[aktywizm]]></category>
		<category><![CDATA[mencwel]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[partycypacja]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27819</guid>
		<description><![CDATA[Miejscy aktywiści są marzycielami, snującymi piękne wizje przy kawiarnianych stolikach, narzekającymi na&#160;władze, a&#160;w skrajnym wydaniu &#8211; kilktywistami, którzy mają dużo do&#160;powiedzenia na&#160;portalach społecznościowych, ale&#160;niewiele do&#160;zrobienia w&#160;tak zwanym &#8222;realu&#8221;. Prawdziwy miejski ruch społeczny będzie ruchem nie kontestacji, ale&#160;aktywnego włączania się we&#160;współtworzenie miasta na&#160;własnych zasadach. &#8222;Od kilku lat inne miasto zyskuje w Polsce niesamowitą popularność – pełno go w tekstach, ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miejscy aktywiści są marzycielami, snującymi piękne wizje przy kawiarnianych stolikach, narzekającymi na&nbsp;władze, a&nbsp;w skrajnym wydaniu &#8211; kilktywistami, którzy mają dużo do&nbsp;powiedzenia na&nbsp;portalach społecznościowych, ale&nbsp;niewiele do&nbsp;zrobienia w&nbsp;tak zwanym &#8222;realu&#8221;. Prawdziwy miejski ruch społeczny będzie ruchem nie kontestacji, ale&nbsp;aktywnego włączania się we&nbsp;współtworzenie miasta na&nbsp;własnych zasadach.<span id="more-27819"></span></p>
<div id="attachment_27845" class="wp-caption aligncenter" style="width: 484px"><a href="http://publica.pl/teksty/czy-inny-miejski-aktywizm-jest-mozliwy/2199685678_82231ac0e1" rel="attachment wp-att-27845"><img class="size-large wp-image-27845" title="(CC BY 2.0) by John Spooner / Flickr" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/2199685678_82231ac0e1-474x341.jpg" alt="" width="474" height="341" /></a><p class="wp-caption-text">(CC BY 2.0) by John Spooner / Flickr</p></div>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: 'Georgia', serif;"><span style="font-size: small;">&#8222;Od kilku lat <em>inne miasto</em> zyskuje w Polsce niesamowitą popularność – pełno go w tekstach, na fotografiach i w filmach czy też w działaniach miejskich aktywistów. Mówimy o nim przy kawiarnianych stolikach, w galeriach, teatrach, domach kultury, redakcjach. Organizujemy ruchy poparcia i koalicje na jego rzecz. (…) Najmniej mamy go jednak w polskiej rzeczywistości&#8221;<em> – </em></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: 'Georgia', serif;"><span style="font-size: small;"><a href="http://publica.pl/teksty/platformo-czy-inne-miasto-jest-mozliwe">pisał niedawno Artur Celiński na&nbsp;łamach &#8222;Res Publiki&#8221;</a> i&nbsp;nie sposób się z&nbsp;nim nie zgodzić w&nbsp;tej pesymistycznej diagnozie rzeczywistości. Autor słusznie wskazuje na&nbsp;to, że&nbsp;polskie miasta cierpią dziś na&nbsp;brak sensownych rozwiązań na&nbsp;szczeblu politycznym, a&nbsp;to z&nbsp;kolei wynika z&nbsp;braku wizji ich modernizacji i&nbsp;rozwoju, skorelowanej z&nbsp;wizją rozwoju Polski. Brak poważnej debaty nad&nbsp;przyszłością polskich miast wynika rzeczywiście w&nbsp;dużej mierze z&nbsp;tego, że&nbsp;nie ma z&nbsp;kim o&nbsp;niej debatować. Rząd Donalda Tuska, którego elektorat w&nbsp;dużej mierze oparty jest na&nbsp;dobrze sytuowanych mieszkańcach dużych miast, do&nbsp;tej pory nie dał się poznać jako wrażliwy na&nbsp;ich oddolnie wyrażane potrzeby i&nbsp;zdaje się nie dostrzegać, że&nbsp;„ruchy miejskie” są nowym, ważnym zjawiskiem, któremu warto wyjść naprzeciw. Być może jakąś nauczką będzie tutaj wpadka rządu z&nbsp;podpisaniem ACTA &#8211; choć wydaje się, że&nbsp;w sprawie rozwoju miast rządy PO&nbsp;popełniają wpadkę za&nbsp;wpadką, a&nbsp;i tak wszystko uchodzi im na&nbsp;sucho i&nbsp;na poważną debatę w&nbsp;tej sprawie nadal nie można liczyć. </span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: 'Georgia', serif;"><span style="font-size: small;">Nieco ironiczny wołacz („Platformo!”) i&nbsp;pytanie postawione w&nbsp;tytule tekstu Artura Celińskiego traktuję właśnie jako wyraz pewnej bezradności, wołania na&nbsp;puszczy. I&nbsp;tej bezradności chciałbym się uczepić, bo nawet jeśli nie takie były intencje autora, to&nbsp;oddają one bolączkę, na&nbsp;którą w&nbsp;moim przekonaniu cierpią współczesne ruchy miejskie, przynajmniej w&nbsp;ich polskim wydaniu. Ich animatorzy, bo których autor tekstu z&nbsp;pewnością się zalicza, wydają się bowiem popełniać jeden istotny błąd, który niedługo może się okazać „błędem założycielskim”: tworzą bardzo rozległą sferę oczekiwań mieszkańców wobec władz przy jednoczesnej niewielkiej wierze w&nbsp;możliwości działania oddolnego i&nbsp;realnego wpływu nie tylko na&nbsp;politykę miejską, ale&nbsp;także na, by tak rzec, własnoręczne tworzenie „innego miasta”. </span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: 'Georgia', serif;"><span style="font-size: small;">Spójrzmy na&nbsp;podział ról, który wyłania się z&nbsp;tekstu Artura Celińskiego: „aktywiści miejscy” są wizjonerami, którzy siedzą „przy kawiarnianych stolikach” i&nbsp;marzą o&nbsp;tym, jak mogłoby być fajnie, piszą o&nbsp;tym w&nbsp;różnych redagowanych przez nich czasopismach lub zakładają kolejne grupy na&nbsp;Facebooku. Produkują niesamowite ilości „miejskiej gadaniny”, organizują debaty i&nbsp;protesty, gdy natomiast przychodzi do&nbsp;realizacji tych wszystkich marzeń, trzeba zwrócić się do&nbsp;polityków, jako do&nbsp;tych, którzy „wizje intelektualistów i aktywistów mogą zamienić w rzeczywistość”. Przy czym ze zwróceniem się bywa różnie, bo jedynie z&nbsp;rzadka jest ono rozumiane jako skuteczne lobbowanie w&nbsp;sprawach ważnych dla mieszkańców za&nbsp;pomocą różnych dostępnych w&nbsp;demokracji środków, a&nbsp;zbyt często – jako organizowanie jednorazowych protestów w&nbsp;danej sprawie, czasem ograniczających się do&nbsp;zebrania odpowiedniej liczby „lajków” na&nbsp;Facebooku i&nbsp;zrobienia rewolucyjnego zamieszania, po&nbsp;którym zapada krępująca cisza, a&nbsp;wszystko pozostaje na&nbsp;swoich miejscach. Taki model „miejskiego aktywisty” w&nbsp;swoim skrajnym wydaniu zamienia się w&nbsp;„miejskiego kliktywistę”, który w&nbsp;wielu sprawach ma dużo do&nbsp;powiedzenia na&nbsp;portalach społecznościowych, ale&nbsp;niewiele do&nbsp;zrobienia w&nbsp;tak zwanym „realu”. Należałoby więc zastanowić się, czy role zostały tutaj właściwie podzielone i&nbsp;czy nie jest przypadkiem tak, że&nbsp;skoro my, mieszkańcy miast wrażliwi na&nbsp;ich przyszłość i&nbsp;kierunek rozwoju, tak wiele wymagamy od&nbsp;władz, możemy również zacząć więcej wymagać od&nbsp;samych siebie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/czy-inny-miejski-aktywizm-jest-mozliwy/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powstał Parlamentarny Zespół ds. Polityki Miejskiej</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/powstal-parlamentarny-zespol-ds-polityki-miejskiej?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=powstal-parlamentarny-zespol-ds-polityki-miejskiej</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/powstal-parlamentarny-zespol-ds-polityki-miejskiej#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 00:28:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Artur Celiński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Polecane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27838</guid>
		<description><![CDATA[W&#160;czwartek, 16.02.br. powołany został Parlamentarny Zespół ds. Polityki Miejskiej. Inicjatorem jego powstania była „Res Publica Nowa” i&#160;zespół DNA Miasta, zajmujący się tworzeniem warunków do&#160;jak najszerszego udziału mieszkańców w budowaniu polityki kulturalnej własnego miasta. Chęć współpracy w&#160;pracach zespołu zgłosiły najważniejsze miejskie organizacje pozarządowe, w&#160;tym m.in. „My-Poznianiacy”. Przewodniczącym zespołu został poseł Michał Szczerba z PO. Przeczytaj więcej o&#160;Zespole. Potrzeba powołania ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W&nbsp;czwartek, 16.02.br. <strong>powołany został Parlamentarny Zespół ds. Polityki Miejskiej</strong>. Inicjatorem jego powstania była „Res Publica Nowa” i&nbsp;zespół DNA Miasta, zajmujący się tworzeniem warunków do&nbsp;jak najszerszego udziału mieszkańców w budowaniu polityki kulturalnej własnego miasta. Chęć współpracy w&nbsp;pracach zespołu zgłosiły najważniejsze miejskie organizacje pozarządowe, w&nbsp;tym m.in. „My-Poznianiacy”. Przewodniczącym zespołu został poseł <strong>Michał Szczerba z PO.</strong></p>
<p>Przeczytaj <a href="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/idea-miejskiego-zespołu1.pdf" target="_blank">więcej o&nbsp;Zespole</a>.</p>
<p>Potrzeba powołania Zespołu Parlamentarnego ds. Polityki Miejskiej wynika z&nbsp;chęci wzmocnienia debaty na&nbsp;temat problemów polskich miast. Szef zespołu DNA Miasta, który jest pomysłodawcą powstania Zespołu podkreśla wagę nawiązania współpracy pomiędzy parlamentarzystami, organizacjami pozarządowymi i&nbsp;obywatelami zainteresowanymi miastem. Dzięki niej zespół będzie mógł działać na rzecz urzeczywistnienia idei miasta, które będzie rozwijać się w&nbsp;oparciu o&nbsp;politykę umożliwiającą mieszkańcom udział w&nbsp;życiu swojej społeczności i&nbsp;podejmowaniu decyzji politycznych ich dotyczących. Powołanie zespołu ma jednocześnie wypełnić ideę sformułowaną w&nbsp;Karcie Lipskiej i&nbsp;włączyć politykę krajową do&nbsp;tworzenia dobrej polityki rozwoju miast.</p>
<p>Stworzenie zespołu osób zaangażowanych w&nbsp;projekt zwiększy szanse na&nbsp;realizację „prawa do&nbsp;miasta”,<em> </em>czyli prawa mieszkańców do&nbsp;współdecydowania o&nbsp;tym, jak ich miasto powinno funkcjonować, jak powinno wyglądać , w&nbsp;którym kierunku powinno się rozwijać i&nbsp;na co&nbsp;wydawać wspólne pieniądze.<em> </em>Poseł Michał Szczerba<em> </em>zaznacza<em>, że</em> argumentem przemawiającym za&nbsp;powstaniem Zespołu<em> </em>jest słabość polskiego prawa, które pozwala na&nbsp;chaos przestrzenny, udawane konsultacje społeczne, czy politykę pogłębiającą wykluczenia społeczne. <em>Stanowimy niepolityczną grupę osób zainteresowanych rozwojem polskich miast. W&nbsp;Zespole są przedstawiciele czterech największych klubów parlamentarnych. Liczymy, że&nbsp;szczególnym wsparciem będzie dla nas wiedza i&nbsp;doświadczenie ludzi i&nbsp;organizacji zaliczanych do&nbsp;tzw. ruchów miejskich. Jesteśmy otwarci na&nbsp;tę ważną dla nas współpracę. – </em>zauważa Szczerba.</p>
<p>Pierwszym zadaniem nowego Zespołu będzie praca nad&nbsp;projektem ustawy o&nbsp;wzmocnieniu udziału mieszkańców w&nbsp;działaniach samorządu, przygotowywanego przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zespół będzie zajmował się również m.in. demokracją miejską i  budżetem partycypacyjnym, kulturą, sprawiedliwością społeczną i&nbsp;przeciwdziałaniem ubóstwu, kulturą ładu przestrzennego i&nbsp;procesami rewitalizacji, systemami transportu miejskiego oraz wyzwaniom stojącym przed obszarami metropolitarnymi oraz ekologią miast.</p>
<p>W&nbsp;skład Parlamentarnego Zespołu ds. Polityki Miejskiej<strong><em> </em></strong> weszło 10 posłów. Stanowiska wiceprzewodniczących objęli Małgorzata Szmajdzińska (SLD), Piotr Bauć (Ruch Palikota), Tadeusz Dziuba (PiS), Zbigniew Konwiński (PO).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/powstal-parlamentarny-zespol-ds-polityki-miejskiej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Indeksy dzieł zakazanych</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/indeksy-dziel-zakazanych?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=indeksy-dziel-zakazanych</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/indeksy-dziel-zakazanych#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 12:10:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Saturczak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27732</guid>
		<description><![CDATA[Współczesne pojmowanie granic wolności wyznaczają dwa zdania. Pierwsze pochodzi z&#160;książki The Friends of Voltaire Evelyn Beatrice Hall i&#160;brzmi: “Nienawidzę twoich poglądów, ale&#160;do śmierci będę bronił prawa do&#160;ich wygłaszania”. Drugie autorstwa Victora Hugo: “Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się sfera wolności drugiego człowieka”. Nic prostszego, prawda? Niekoniecznie. W&#160;wydanych esejach J.M.Coetzee próbuje zanalizować przypadki walki ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Współczesne pojmowanie granic wolności wyznaczają dwa zdania. Pierwsze pochodzi z&nbsp;książki <em>The Friends of Voltaire</em> Evelyn Beatrice Hall i&nbsp;brzmi: “Nienawidzę twoich poglądów, ale&nbsp;do śmierci będę bronił prawa do&nbsp;ich wygłaszania”. Drugie autorstwa Victora Hugo: “Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się sfera wolności drugiego człowieka”. Nic prostszego, prawda? Niekoniecznie. W&nbsp;wydanych esejach J.M.Coetzee próbuje zanalizować przypadki walki z&nbsp;wolnością wypowiedzi artystycznej, zarówno w&nbsp;systemie jawnie represyjnym jak i&nbsp;teoretycznie demokratycznym.<span id="more-27732"></span></p>
<div id="attachment_27767" class="wp-caption aligncenter" style="width: 484px"><img class="size-large wp-image-27767" title="9753846_67b1c06497" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/9753846_67b1c064971-474x355.jpg" alt="" width="474" height="355" /><p class="wp-caption-text">(the full license) by Issac Mao/ Flickr</p></div>
<p>Zniesienie cenzury w&nbsp;Polsce (11 kwietnia 1990 roku), wcale nie uwolniło dzieł artystycznych od&nbsp;próby nadzorowania ich przez aparat władzy. Ingerowania w&nbsp;działalność przedstawicieli sztuki krytycznej (Żmijewski, Kozyra, Nieznalska, Libera). Próby nacisku, jak w&nbsp;1999, gdy grupa radnych Akcji Wyborczej Solidarność z&nbsp;Joanną Fabisiak i&nbsp;Julią Piterą na&nbsp;czele domagała się zdjęcia z&nbsp;afisza przedstawienia “Shopping and Fucking” Marka Ravenhilla w&nbsp;Teatrze Rozmaitości w&nbsp;Warszawie. Nie wspominając o&nbsp;zakazie projekcji filmu “Witajcie w&nbsp;życiu” Henryka Dederko, który to&nbsp;zakaz obowiązuje do&nbsp;dziś. A&nbsp;to nie tylko problem Polski.</p>
<p>Po&nbsp;pierwsze, nawet w&nbsp;najbardziej rozwiniętych demokracjach świata natykamy się na&nbsp;działania cenzury i&nbsp;to nawet tej instytucjonalnej, o&nbsp;czym napiszę później. Po&nbsp;drugie zaś, żadna władza nie ma interesu w&nbsp;tym, aby obywatele czuli się naprawdę wolni. Pytanie tylko, na&nbsp;ile nam owa władza pozwala i&nbsp;gdzie stawia demokracji najbardziej jasne granice. Coetzee w&nbsp;świetnym zbiorze artykułów: <em>Obraza. Eseje o&nbsp;cenzurze</em> pokazuje na&nbsp;kilku przykładach, jak wyglądała walka twórców z&nbsp;próbą kontrolowania ich dzieł przez władze. Noblista nakreśla panoramę XX-wiecznej (i&nbsp;nie tylko) literatury, która nigdy tak naprawdę nie była (i&nbsp;nie jest) wolna od&nbsp;nacisków klasy dominującej.</p>
<p>Książkę pisarz zaczyna jednak od&nbsp;kwestii pozornie tylko mniej znaczącej niż walka wielkich pisarzy z&nbsp;komunistycznym systemem. Wpierw skupia się na&nbsp;…problemie pornografii.</p>
<h2>Pornografia, jako źródło cierpień</h2>
<p>Zapewne wszyscy pamiętają głośny film Miloša Formana „Skandalista Larry Flynt” z&nbsp;1996 roku? W&nbsp;Polsce obraz ten wzbudził emocje raczej ze względu na&nbsp;reklamujący go plakat (założyciel „Hustlera” ukrzyżowany na&nbsp;kobiecym łonie) niż z&nbsp;powodów dyskusji o&nbsp;jego wartości artystycznej. Warto o&nbsp;nim wspomnieć dlatego, że&nbsp;doskonale wpisuje się w&nbsp;treść pierwszej części <em>Obrazy&#8230;.</em> Fabuła filmu skupiała się nie na&nbsp;seksualnych perypetiach kontrowersyjnego redaktora, ale&nbsp;jego długoletnich procesach sądowych w&nbsp;latach siedemdziesiątych, kiedy oskarżano go o&nbsp;szerzenie pornografii, a&nbsp;co za&nbsp;tym idzie deprawowanie praworządnych Amerykanów. Zawsze odczytywałem ten film tylko i&nbsp;wyłącznie jako hołd złożony przez czeskiego reżysera sądownictwu USA. Oczywiście, procesy mogą ciągnąć się latami, ale&nbsp;sprawiedliwość zawsze zwycięży, ponieważ wolność słowa, którą gwarantuje słynna 1 poprawka do&nbsp;konstytucji jest wartością nadrzędną. Miloš Forman w&nbsp;swojej proamerykańskości zapomniał chyba, że&nbsp;lata siedemdziesiąte to&nbsp;okres tyrady konserwatystów, którzy wtedy nad&nbsp;liberałami górowali. Wspomnieć wypada chociażby słynną sprawę związaną z&nbsp;filmem pornograficznym „Głębokie gardło”. Doskonale przypomina ten fakt antropolog prof. Wojciech Burszta:</p>
<p><em>Sprawa Harry&#8217;ego Reemsa, aktora grającego jedną z&nbsp;głównych ról w&nbsp;słynnym &#8222;Głębokim gardle&#8221;, pierwszym filmie pornograficznym dopuszczonym do&nbsp;kinowej dystrybucji w&nbsp;USA . W&nbsp;1974 roku Reems został oskarżony przez pastora Parisha z&nbsp;Tennessee o&nbsp;rozpowszechnianie obscenicznych treści (&#8230;) Był pierwszym aktorem w&nbsp;historii Ameryki oskarżonym i&nbsp;skazanym przez rząd federalny za&nbsp;udział w&nbsp;filmie.(&#8230;) Dwukrotnie odwoływał się od&nbsp;wyroku, jego procesy trwały w&nbsp;sumie cztery lata</em><a href="http://wyborcza.pl/1,102030,7105439,Sprawa_Polanskiego__spalimy_te_czarownice.html">[1]</a>.</p>
<p>J.M. Coetzee skupia się jednak na&nbsp;czymś zupełnie innym. Nie interesuje go sądowy finał i&nbsp;drastyczny argument na&nbsp;to, że&nbsp;nawet w&nbsp;największej demokracji świata wolność artystyczna jest kwestionowania. Pisarz przygląda się raczej definicjom pornografii, które sprowadzają ją do&nbsp;„sztuki” szkodliwej. Opisuje noblista jej funkcjonowanie w&nbsp;całym systemie politycznym. Autor <em>Hańby</em> słusznie zauważa, że&nbsp;problem pornografii jest po&nbsp;prostu jednym z&nbsp;jaskrawszych przykładów walki o&nbsp;wolność słowa, a&nbsp;walka ta musi trwać, ponieważ daje pracę prawnikom, sędziom, napędza cały cenzorski mechanizm. Coetzee stawia jednak wyraźną granicę między systemem opresyjnym (RPA do&nbsp;lat 80-tych, ZSRR) a&nbsp;USA. Kłopot pojawia się, gdy nakłady na&nbsp;cenzurę przewyższają te przeznaczone na&nbsp;sztukę, jak w&nbsp;przypadku Związku Radzieckiego właśnie, gdzie na&nbsp;jednego pisarza przypadało siedmiu cenzorów. Pytanie, czy zachodnie społeczeństwo sięgnęło w&nbsp;końcu po&nbsp;rozum do&nbsp;głowy – głównie dzięki pracom Susan Sontag, która stała się swego czasu najlepszym adwokatem pornografii (czymże są wszak wielkie powieści de Sade czy Batailile’a? – pytała intelektualistka).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/indeksy-dziel-zakazanych/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Społeczeństwo poza siecią to wciąż społeczeństwo sieci</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/spoleczenstwo-poza-siecia-to-wciaz-spoleczenstwo-sieci?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=spoleczenstwo-poza-siecia-to-wciaz-spoleczenstwo-sieci</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/spoleczenstwo-poza-siecia-to-wciaz-spoleczenstwo-sieci#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 11:00:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Grzegorz Młynarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27739</guid>
		<description><![CDATA[Trudno jest nie mówić dziś o&#160;cyrkulacji treści i&#160;ochronie własności intelektualnej w&#160;społeczeństwie sieciowym pomijając kwestie konwergencji ewolucji historycznej i&#160;zmiany technologicznej. Nie można mówić o&#160;tych zjawiskach rozłącznie i&#160;udawać, że&#160;nie mają ze sobą nic wspólnego. Należy jednak pamiętać, że&#160;drugi obieg kultury to&#160;coś więcej niż wymiana plików w&#160;Internecie. W&#160;odpowiedzi na&#160;krytykę dr. Michała Bilewicza. Po&#160;publikacji raportu „Obiegi kultury” dr Michał ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trudno jest nie mówić dziś o&nbsp;cyrkulacji treści i&nbsp;ochronie własności intelektualnej w&nbsp;społeczeństwie sieciowym pomijając kwestie konwergencji ewolucji historycznej i&nbsp;zmiany technologicznej. Nie można mówić o&nbsp;tych zjawiskach rozłącznie i&nbsp;udawać, że&nbsp;nie mają ze sobą nic wspólnego. Należy jednak pamiętać, że&nbsp;drugi obieg kultury to&nbsp;coś więcej niż wymiana plików w&nbsp;Internecie. W&nbsp;odpowiedzi na&nbsp;krytykę dr. Michała Bilewicza.<span id="more-27739"></span></p>
<div id="attachment_27483" class="wp-caption aligncenter" style="width: 435px"><img class="size-full wp-image-27483" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/01/mash-up.png" alt="" width="425" height="152" /><p class="wp-caption-text">(CC BY 3.0) Michał Szota</p></div>
<p>Po&nbsp;publikacji raportu <em>„</em>Obiegi kultury” dr Michał Bilewicz opublikował związane z&nbsp;nim teksty krytyczne, w&nbsp;tym: na&nbsp;stronie polityka.pl &#8211; “<a href="http://www.polityka.pl/psychologia/okiemeksperta/1523951,1,raport-obiegi-kultury.read">Czy pirat wydaje więcej na&nbsp;kulturę?</a>” (02.02.2012) oraz na&nbsp;stronie publica.pl -<em> „</em><a href="http://publica.pl/teksty/obrona-swobod-obywatelskich-czy-polowanie-na-%E2%80%9Etarget%E2%80%9D-wokol-obiegow-kultury">Obrona swobód obywatelskich czy polowanie na <em>„</em>target&#8221;?</a><em>”</em>. Autorzy raportu odpowiedzieli  na jego wątpliwości w&nbsp;oświadczeniu<em> „</em><a href="http://centrumcyfrowe.pl/2012/obiegi-kultury-glosy-polemiczne/">Obiegi kultury &#8211; głosy polemiczne</a>” (03.02.2012). Drugi z&nbsp;przytaczanych tekstów krytycznych dotyczył m.in. mojego tekstu<em> „</em><a href="http://publica.pl/teksty/nieformalne-obiegi-kultury">Nieformalne obiegi kultury</a>” (01.02.2012), zatem pozwoliłem sobie na&nbsp;odniesienie się do&nbsp;tych kwestii, które w&nbsp;dyskusji nad&nbsp;transformacją społeczno-ekonomiczną społeczeństwa sieciowego wydają się naprawdę istotne.</p>
<p>Obieg nieformalny istnieje dużo dłużej niż sam Internet. Nieformalne i&nbsp;alternatywne ekonomie pokazują, że&nbsp;społeczeństwa nie funkcjonują według modelu apollińskiego; niesystemowość oraz tendencje do&nbsp;zrywów wskazują raczej na&nbsp;dionizyjski charakter ich przemian. Ponadto, skłonność do&nbsp;rezygnowania z&nbsp;rewolucji z&nbsp;dnia na&nbsp;dzień i&nbsp;praktyka diametralnej zmiany poglądów na&nbsp;sprzeczne do&nbsp;tych, o&nbsp;których prawo się walczyło pokazują, że&nbsp;wszystko jest zmienne, chwiejne i&nbsp;niejednoznaczne. Historia dowodzi, że&nbsp;kierunek ruchów społecznych jest nieprzewidywalny, niestandardowy, bardzo często powodowany oddolnie i&nbsp;w sposób samodzielny, zatem nie przystający do&nbsp;jakiegokolwiek wyidealizowanego obrazu. Wystarczy spojrzeć na&nbsp;zjawisko społecznego życia przedmiotów, chociażby w&nbsp;Polsce Ludowej: wytwarzane przez fabryki produkty o&nbsp;konkretnym przeznaczeniu były wykorzystywane w&nbsp;zupełnie innych celach. Cyfryzacja, wirtualizacja i&nbsp;przyspieszenie informacyjne przyczyniły się do&nbsp;wzrostu tempa i&nbsp;zasięgu tego zjawiska, zarówno na&nbsp;poziomie instrumentalnym, jak i&nbsp;(meta)komunikacyjnym.</p>
<p>Głośno komentowany i&nbsp;krytykowany raport Centrum Cyfrowego w&nbsp;naturalny sposób łączony jest z&nbsp;dyskusją wokół ACTA, SOPA oraz PIPA. Kwestie związane z&nbsp;cyrkulacją treści i&nbsp;własnością intelektualną w&nbsp;naturalny sposób omawia się także w&nbsp;kontekście sieci, traktowanej nie tylko jako kanał dystrybucji informacji, ale&nbsp;także jako trzeci wymiar tożsamości. Trudno jest nie mówić dziś o&nbsp;społeczeństwie sieciowym pomijając zjawiska związane z&nbsp;konwergencją ewolucji historycznej i&nbsp;zmiany technologicznej. Nie można mówić o&nbsp;tych zjawiskach rozłącznie i&nbsp;udawać, że&nbsp;nie mają ze sobą nic wspólnego.</p>
<p>Trudno też się dziwić, że&nbsp;okres liminalny, w&nbsp;którym się znaleźliśmy, podlega licznym próbom definicji i&nbsp;identyfikacji, zarówno przez środowiska naukowe, twórcze, jak i&nbsp;medialne, i&nbsp;że wymiana tych myśli zbiegła się w&nbsp;jednym czasie. A&nbsp;że znaleźliśmy się w&nbsp;tym okresie dowodzą chociażby publikacje Castellsa, Augé, Giddensa, czy Baumana. Zmiana paradygmatu nie jest podyktowana przez medialne koncerny i&nbsp;nie ma nic wspólnego z&nbsp;postkapitalistycznym kreowaniem potrzeb, lub, jak to&nbsp;nieelegancko określił dr Michał Bilewicz, <em>polowaniem na&nbsp;kolejny &#8222;target&#8221;.</em></p>
<p>Potrzeby jednostek, jak i&nbsp;potrzeby płynnie konstruowanych (i&nbsp;tak samo płynnie rozwiązywanych) grup oparte są na&nbsp;egzystencji w&nbsp;elektronicznych sieciach. Tożsamości postnowoczesnego człowieka należy szukać na&nbsp;przecięciu przestrzeni wirtualnych, fizycznej i&nbsp;realnej wirtualności. Rheingold pisał, że&nbsp;sieć domaga się <em>gier tożsamościowych: nowych tożsamości, fałszywych tożsamości, tożsamości zwielokrotnionych, wykorzystywanych tymczasowo</em>. Jak podaje Charles Taylor, aby mieć wyobrażenie tego, kim jesteśmy, musimy mieć wyobrażenie tego, jak stawaliśmy się i&nbsp;dokąd zmierzamy; tożsamość jednostki zależy od&nbsp;jej zdolności do&nbsp;podtrzymywania ciągłości określonej narracji. Sieć zmienia świadomość i&nbsp;skraca dystans. Szara strefa i&nbsp;działania pozarynkowe mają bardzo ważny wpływ na&nbsp;funkcjonowanie całej gospodarki &#8211; wygrają ci, którzy wezmą to&nbsp;pod uwagę.</p>
<p>Ponowoczesne społeczeństwa wykazują wyraźną tendencję do&nbsp;samoregulacji; odgórne, zbyt restrykcyjne obostrzenia nie zlikwidują drugiego obiegu, co&nbsp;najwyżej go przesuną, powodując np. powstanie i&nbsp;popularyzację <em>„</em>alternatywnych Internetów”. Postępująca globalizacja przyczyniła się do&nbsp;dużego rozwarstwienia społecznego; jednak związana z&nbsp;nią cyfryzacja świata paradoksalnie dostarczyła narzędzia do&nbsp;samoczynnego wyrównywania niesprawiedliwości w&nbsp;dostępie do&nbsp;wytworów kultury przez osoby domagające się prawa do&nbsp;niej. Można to&nbsp;moralnie potępiać, nie można temu zaprzeczyć.</p>
<p>&#8212;-</p>
<p>W&nbsp;tekście odwołałem się do&nbsp;literatury:</p>
<p>A. Giddens, <em>Nowoczesność i&nbsp;tożsamość. “Ja” i&nbsp;społeczeństwo w&nbsp;epoce późnej nowoczesności</em>, Warszawa 2002: PWN.<br />
H. Rheingold, <em>The Virtual Community</em>, 1998.<br />
Ch. Taylor, <em>Źródła podmiotowości. Narodziny tożsamości nowoczesnej</em>, Warszawa 2001: PWN.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/spoleczenstwo-poza-siecia-to-wciaz-spoleczenstwo-sieci/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Res Publica Nowa w mediach</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/res-publica-nowa-w-mediach?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=res-publica-nowa-w-mediach</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/res-publica-nowa-w-mediach#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 14:31:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Res Publica Nowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27701</guid>
		<description><![CDATA[Z&#160;przyjemnością informujemy, że&#160;artykuł Jana Grzymskiego został polecony na&#160;portalu &#8222;Zobacz więcej&#8221; jako jeden z&#160;najlepszych artykułów w&#160;polskiej prasie z&#160;minionego tygodnia. Ponadto zachęcamy do&#160;lektury tekstu Magdaleny Malińskiej zamieszczonego na łamach Zwierciadła.pl. poświęconego  najnowszemu filmowi Małgośki Szumowskiej. &#160; &#160;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z&nbsp;przyjemnością informujemy, że&nbsp;<a href="http://publica.pl/teksty/my-naprawde-powaznie-traktujemy-europe">artykuł Jana Grzymskiego</a> został polecony na&nbsp;portalu &#8222;Zobacz więcej&#8221; jako jeden z&nbsp;najlepszych artykułów w&nbsp;polskiej prasie z&nbsp;minionego tygodnia.</p>
<p>Ponadto zachęcamy do&nbsp;lektury tekstu Magdaleny Malińskiej zamieszczonego na łamach <a href="http://zwierciadlo.pl/2012/kultura/film/wszyscy-jestesmy-prostytutkami-znasz-swoja-cene">Zwierciadła.pl</a>. poświęconego  najnowszemu filmowi Małgośki Szumowskiej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/res-publica-nowa-w-mediach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marsz na azymut, czyli kierunek kultura</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/marsz-na-azymut-czyli-kierunek-kultura?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=marsz-na-azymut-czyli-kierunek-kultura</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/marsz-na-azymut-czyli-kierunek-kultura#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 13:23:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Res Publica Nowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Polecane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27693</guid>
		<description><![CDATA[Jaka jest różnica między kulturą dla wszystkich a&#160;kulturą dla każdego? Jakim językiem mówić o&#160;kulturze? Jak zmieścić kulturę jako praxis, agorę i&#160;pole szans w&#160;ramach, które daje nam ustawa o&#160;organizowaniu i&#160;prowadzeniu działalności kulturalnej? 21 lutego o&#160;godz. 18.00, w&#160;świetlicy Krytyki Politycznej w&#160;Łodzi (Piotrkowska 101, lewa oficyna, I&#160;piętro) odbędzie się spotkanie z&#160;udziałem naszego redakcyjnego kolegi &#8211; Artura Celińskiego. Zapraszamy ! ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jaka jest różnica między kulturą dla wszystkich a&nbsp;kulturą dla każdego? Jakim językiem mówić o&nbsp;kulturze? Jak zmieścić kulturę jako praxis, agorę i&nbsp;pole szans w&nbsp;ramach, które daje nam ustawa o&nbsp;organizowaniu i&nbsp;prowadzeniu działalności kulturalnej?<span id="more-27693"></span></p>
<p>21 lutego o&nbsp;godz. 18.00, w&nbsp;świetlicy Krytyki Politycznej w&nbsp;Łodzi (Piotrkowska 101, lewa oficyna, I&nbsp;piętro) odbędzie się spotkanie z&nbsp;udziałem naszego redakcyjnego kolegi &#8211; Artura Celińskiego. Zapraszamy !</p>
<p><strong>Spotkanie wokół książki &#8222;Kierunek kultura. W&nbsp;stronę żywego uczestnictwa w&nbsp;kulturze&#8221; pod&nbsp;red. Wojciecha Kłosowskiego</strong></p>
<p><strong>Goście:</strong> Artur Celiński (Res Publica Nowa), Wojciech Kłosowski (PAN), Dorota Wodnicka (Departament Kultury Urzędu Marszałkowskiego), Marcin Śliwa (Mazowieckie Centrum Kultury i&nbsp;Sztuki).</p>
<p><strong>Prowadzenie:</strong> Marta Madejska</p>
<p>Wojciech Kłosowski kończy wstęp do&nbsp;książki anegdotą chętnie powtarzaną ostatnimi czasy w&nbsp;środowiskach sektora kultury: Bodaj w&nbsp;latach 70 André Malraux odwiedzając Polskę jako minister kultury Francji, został poinformowany przez komunistyczne władze, że&nbsp;&#8222;w PRL mamy kulturę dla wszystkich&#8221;, na&nbsp;co miał odrzec z&nbsp;właściwą sobie subtelną ironią: &#8222;nam się to&nbsp;nie udało; my mamy zaledwie kulturę dla każdego&#8221;.</p>
<p>Książka, która jest podsumowaniem wieloetapowego programu Mazowieckiego Centrum Kultury i&nbsp;Sztuki, stanie pretekstem do&nbsp;rozmowy o&nbsp;kulturze przemykającej pomiędzy animatorem, uczestnikiem a&nbsp;polityką kulturalną. Będzie to&nbsp;być może również dobra okazja do&nbsp;podsumowania ubiegłorocznego Regionalnego Kongresu Kultury w&nbsp;Łodzi.</p>
<p>Na&nbsp;spotkaniu zostanie rozdanych 30 egzemplarzy książki, którą można również w&nbsp;całości pobrać w&nbsp;formacie <a href="http://www.platformakultury.pl/files/2012-02-01/kk.pdf.pdf">pdf.</a></p>
<p>***</p>
<p>W&nbsp;spotkaniu wezmą udział:</p>
<p><a href="http://publica.pl/teksty/lodz-studium-przypadku">Marta Madejska</a> &#8211; kulturoznawczyni, koordynatorka ds programowych Regionalnego Kongresu Kultury 2011 w&nbsp;Łodzi, członkini Stowarzyszenia Inicjatyw Miejskich Topografie.</p>
<p><a href="http://publica.pl/teksty/platformo-czy-inne-miasto-jest-mozliwe">Artur Celiński</a> &#8211; absolwent nauk politycznych UKSW w&nbsp;Warszawie. Od&nbsp;2009 r. zastępca wydawcy kwartalnika „Res Publica Nowa”. Współtwórca metody i&nbsp;szef zespołu „DNA Miasta”.</p>
<p>Wojciech Kłosowski &#8211; ekspert samorządowy, specjalista w&nbsp;dziedzinie strategicznego planowania rozwoju lokalnego, rewitalizacji obszarów miejskich, strategii rozwoju kultury. Redaktor książki Kierunek Kultura&#8230;</p>
<p>Dorota Wodnicka &#8211; Od&nbsp;2009 roku pełni obowiązki Dyrektora Departamentu Kultury i&nbsp;Edukacji Urzędu Marszałkowskiego w&nbsp;Łodzi, wcześniej z-ca dyrektora Departamentu Kapitał Ludzki w&nbsp;Urzędzie Marszałkowskim.</p>
<p>Marcin Śliwa &#8211; germanista i&nbsp;dziennikarz, z&nbsp;pasji edukator i&nbsp;animator kultury. Koordynator programów &#8222;Kierunek Kultura&#8221;, &#8222;W stronę nowoczesnego muzeum&#8221; i&nbsp;&#8222;Cięcie/Shortcout Europe&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/marsz-na-azymut-czyli-kierunek-kultura/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VIII edycja konkursu im. Barbary N. Łopieńskiej</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/nagroda-im-barbary-n-lopienskiej?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=nagroda-im-barbary-n-lopienskiej</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/nagroda-im-barbary-n-lopienskiej#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 13:10:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Res Publica Nowa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Polecane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27687</guid>
		<description><![CDATA[Szanowni Państwo! Przypominamy, że  27 lutego br.  mija termin przyjmowania zgłoszeń do&#160;tegorocznej edycji Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej. Nagrodę im. Barbary N. Łopieńskiej przyznano po&#160;raz pierwszy w&#160;2004 roku. Powstała z inicjatywy redakcji, z którymi Barbara Łopieńska – wybitna dziennikarka, zmarła tragicznie – była związana i gdzie przez lata publikowała swoje artykuły i wywiady. Twórcy nagrody – „Polityka”, „Res Publica Nowa”, „Gazeta Wyborcza”, „Tygodnik Powszechny”, ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Szanowni Państwo!<br />
Przypominamy, że<strong>  27 lutego br.</strong>  mija termin przyjmowania zgłoszeń do&nbsp;tegorocznej edycji <strong>Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej</strong>.<span id="more-27687"></span></p>
<p><strong>Nagrodę im. Barbary N. Łopieńskiej</strong> przyznano po&nbsp;raz pierwszy w&nbsp;2004 roku. Powstała z inicjatywy redakcji, z którymi Barbara Łopieńska – wybitna dziennikarka, zmarła tragicznie – była związana i gdzie przez lata publikowała swoje artykuły i wywiady. Twórcy nagrody – „Polityka”, „Res Publica Nowa”, „Gazeta Wyborcza”, „Tygodnik Powszechny”, „Viva!”, „Twój Styl”, „Press” – chcą nagradzać dziennikarstwo przenikliwe, błyskotliwe, nieagresywne, trudną sztukę prowadzenia rozmowy. Kapitułę tworzą przedstawiciele wymienionych redakcji.</p>
<p>Laureatami Nagrody w&nbsp;latach poprzednich zostali: <strong>Teresa Torańska</strong> (2004), <strong>Anna Żebrowska</strong>(2005), <strong>Katarzyna Bielas </strong>(2006), <strong>Włodzimierz Kalicki </strong>(2007), <strong>Dariusz Zaborek</strong> (2008), <strong>Angelika Kuźniak </strong>(2009) oraz <strong>Tomasz Kwaśniewski</strong> (2010).</p>
<p>Udział w&nbsp;konkursie mogą zgłaszać kolegia redakcyjne wszystkich gazet i&nbsp;czasopism w&nbsp;Polsce, redakcje, które ustanowiły Nagrodę oraz sami autorzy wywiadów prasowych. Nagrodę w&nbsp;wysokości <strong>10 tys. zł. </strong>może otrzymać tylko dziennikarz &#8211; nie jest przyznawana redakcjom.</p>
<p>W&nbsp;zeszłym roku  do Nagrody &#8211; 77 autorów zgłosiło w&nbsp;sumie 140 wywiadów prasowych opublikowanych w&nbsp;roku 2010.  W&nbsp;tym roku chcielibyśmy pobić ten rekord.</p>
<p>Prace można przesyłać  <strong>do&nbsp;27 lutego 2012 r</strong>. w formie elektronicznej na&nbsp;e-mail:<a href="mailto:lopienska2011@polityka.pl" target="_blank"><strong>lopienska2011@polityka.<wbr>pl</wbr></strong></a><strong>.<br />
</strong>Do&nbsp;tekstu wywiadu opublikowanego w&nbsp;roku 2011 prosimy załączyć dane dotyczące miejsca i&nbsp;terminu publikacji oraz dane kontaktowe autora.</p>
<p>Regulamin Konkursu na&nbsp;stronie: <strong><a href="http://www.polityka.pl/lopienska" target="_blank">www.polityka.pl/<wbr>lopienska</wbr></a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/nagroda-im-barbary-n-lopienskiej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Święto świeckiej Polski</title>
		<link>http://publica.pl/teksty/swieto-swieckiej-polski?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=swieto-swieckiej-polski</link>
		<comments>http://publica.pl/teksty/swieto-swieckiej-polski#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 08:00:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksandra Bilewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Promowane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://publica.pl/?p=27664</guid>
		<description><![CDATA[„Modliła się do&#160;Boga, modliła gorąco” – tak zaczyna się jeden z&#160;ostatnich wierszy z&#160;tomiku Tutaj, p.t.  Ella w&#160;niebie.  Jednak na&#160;pogrzebie poetki Ella zstąpiła z&#160;niebios, by śpiewać o&#160;czarnej kawie i&#160;papierosach, konsumowanych w&#160;nadmiarze w&#160;czasie bezsennych nocy w&#160;oczekiwaniu na&#160;mężczyznę, który nie chce wrócić.  Za to modlitwy nie było ani krztyny.  Jazzowe, nastrojowe dźwięki musiały brzmieć nieco osobliwe w&#160;zimowej scenerii szacownego ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Modliła się do&nbsp;Boga, modliła gorąco” – tak zaczyna się jeden z&nbsp;ostatnich wierszy z&nbsp;tomiku <em>Tutaj</em>, p.t.  <em>Ella w&nbsp;niebie</em>.  Jednak na&nbsp;pogrzebie poetki Ella zstąpiła z&nbsp;niebios, by śpiewać o&nbsp;czarnej kawie i&nbsp;papierosach, konsumowanych w&nbsp;nadmiarze w&nbsp;czasie bezsennych nocy w&nbsp;oczekiwaniu na&nbsp;mężczyznę, który nie chce wrócić.  Za to modlitwy nie było ani krztyny. <span id="more-27664"></span> Jazzowe, nastrojowe dźwięki musiały brzmieć nieco osobliwe w&nbsp;zimowej scenerii szacownego Cmentarza Rakowickiego.  W takt tej piosenki za&nbsp;trumną  poetki szli prezydent i&nbsp;premier,  przyzwyczajeni przecież do&nbsp;klerykalnej oprawy różnych poważnych uroczystości. Po&nbsp;poważnych przemówieniach „księdza, istnego Seweryna” oraz Bronisława Komorowskiego, Michał Rusinek zaczął nagle mówić coś o&nbsp;siedzeniu w&nbsp;niebie przy stoliczku i&nbsp;słuchaniu jazzu.  Żeby zmusić państwowych notabli do&nbsp;uczestnictwa w&nbsp;uroczystości tak pozbawionej patosu i&nbsp;sakralności, trzeba było chyba dostać Nobla.</p>
<p>„Szymborska nawet jako trup szerzy ateizm!”  &#8211; napisał jeden z&nbsp;internatów komentujących wiadomość o&nbsp;pogrzebie noblistki. Pewien portal zastanawia się, czy poetka pójdzie do&nbsp;piekła (i&nbsp;czy będzie tam, zgodnie ze swoimi najgorszymi obawami,  prasować rękawy).  Rzeczywiście, świecki pogrzeb Wisławy Szymborskiej może zrobić więcej dla sekularyzacji Polski niż ateistyczne manifesty, traktaty i&nbsp;kampanie kolejnych polityków.  Poetka przezornie udaremniła  beznadziejne spory o&nbsp;Skałkę czy może nawet Wawel, o&nbsp;wystarczający poziom katolickości, szacunek dla Kościoła, reprezentację Narodu Polskiego, niepotrzebne skreślić.  To&nbsp;znaczy: spory te oczywiście się toczą, oskarżenia o&nbsp;brak „polskich wierzb” padają, wywołały nawet <a href="http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1524125,1,list-otwarty-w-sprawie-wislawy-szymborskiej.read">protest środowiska literackiego</a>, ale&nbsp;nie zaważą one na&nbsp;poetki losie pośmiertnym. Wyrażając wolę świeckiego pogrzebu, Szymborska stworzyła ważny precedens.</p>
<p>Z&nbsp;ubiegłorocznego sondażu OBOP wynika, że&nbsp;95% Polaków deklaruje się jako katolicy, ale&nbsp;15% z&nbsp;nich pojawia się w&nbsp;kościele jedynie z&nbsp;okazji ślubów, chrztów czy pogrzebów.  Zaledwie 7% badanych określiło swoją wiarę jako „głęboką”.  Z&nbsp;kolei statystyki kościelne pokazują, że  w&nbsp;ubiegłym roku regularnie pojawiało się na&nbsp;mszy ok. 40% wiernych, a&nbsp;odsetek ten spadł w&nbsp;ciągu ostatnich 20 lat o&nbsp;10 punktów procentowych. To, co&nbsp;łączy dziś ludzi w&nbsp;Polsce z&nbsp;kościołem, to&nbsp;najczęściej chęć uczestnictwa w&nbsp;rytuałach, które zwykły towarzyszyć określonym, ważnym momentom w&nbsp;życiu. Osoby, których sposób życia i&nbsp;światopogląd nie mają już wiele wspólnego z&nbsp;doktryną katolicką, zgłaszają się na&nbsp;nauki przedmałżeńskie, na&nbsp;których słyszą o&nbsp;przedślubnej czystości i&nbsp;naturalnych metodach planowania rodziny, po&nbsp;to, by pójść do&nbsp;ślubu w&nbsp;białej sukni i&nbsp;przy akompaniamencie kościelnych organów; później chrzczą dzieci, bo wymagają od&nbsp;nich tego rodzice czy dziadkowie, może także dla białego ubranka dziecka i&nbsp;uroczystego rodzinnego zjazdu; wreszcie, płacą za&nbsp;pogrzeb odprawiony przez księdza. Ta potrzeba rytuału w&nbsp;gruncie rzeczy ani nie zaskakuje, ani nie jest godna potępienia – daleka jestem od&nbsp;krytyki religijności ze względu na&nbsp;„pusty” rytualizm i&nbsp;bezmyślne przestrzeganie konwencji. Rytuał jest oczywiście nieodłączny od&nbsp;życia społecznego, a&nbsp;gdy tradycyjna struktura ulega rozpadowi, pojawia się pustka, którą trzeba czymś zapełnić.</p>
<p>Jednak konsekwencją uzależnienia  większości społeczeństwa od&nbsp;katolickich obrzędów przejścia  są najrozmaitsze kompromisy z&nbsp;Kościołem, prowadzące do&nbsp;utrzymania jego przemożnego wpływu w&nbsp;sferze publicznej.  Ceną za&nbsp;białą suknię i&nbsp;poświęcenie trumny zmarłego jest tragedia kobiet, które mimo trudnej sytuacji życiowej lub złego stanu zdrowia nie mogą legalnie dokonać aborcji; przymykanie oczu na&nbsp;wykorzystywanie dzieci przez księży; napiętnowanie rozmaitych nienormatywnych zachowań w&nbsp;małych społecznościach, w&nbsp;których słowa z&nbsp;ambony wciąż są wyrokiem; dominacja sytemu wartości, w&nbsp;którym granicząca z&nbsp;niemożliwością etyka seksualna staje się centralnym zagadnieniem, podczas gdy ważkie problemy moralne pozostają w&nbsp;ogóle niedotknięte.</p>
<div id="attachment_27669" class="wp-caption aligncenter" style="width: 484px"><a href="http://publica.pl/teksty/swieto-swieckiej-polski/my-skin-jenny-holzer" rel="attachment wp-att-27669"><img class="size-large wp-image-27669" title="My Skin - Jenny Holzer" src="http://publica.pl/wp-content/uploads/2012/02/Amadeusz-Leonardo-Juskowiak-474x314.jpg" alt="" width="474" height="314" /></a><p class="wp-caption-text">Fragment wiersza Wisławy Szymborskiej &quot;Myśli nawiedzające mnie na&nbsp;ruchliwych ulicach&quot; wyświetlony na&nbsp;budynku w&nbsp;ramach performansu Jenny Holzer (CC BY-NY 2.0 by Amadeusz Leonardo Juskowiak)</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://publica.pl/teksty/swieto-swieckiej-polski/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Page Caching using disk: basic
Database Caching 21/137 queries in 0.151 seconds using disk: basic
Object Caching 3299/3530 objects using disk: basic

Served from: publica.pl @ 2012-02-22 22:16:25 -->
